poniedziałek, 14 stycznia 2019

Wegetariański pasztet z soczewicy

Myślicie, że pasztet, szczególnie wegetariański to kulinarne wyzwanie?
Nic z tych rzeczy!

Czas na pierwszy, banalnie prosty przepis na wege pasztet na moim blogu. Post miał się pojawić już przed Świętami, ale przerósł mnie nadmiar przygotowań i szaleństwo w pracy. Jednym słowem typowy grudzień, choć z roku na rok każdy wydaje się jeszcze bardziej zakręcony :-)

Całe szczęście dobrze wyposażona kuchnia, którą mogliście zobaczyć w moim ostatnim wpisie zdecydowanie ułatwiła mi kuchenne wojaże. Nie wiem, jak żyłam wcześniej bez robota kuchennego?


Wegetariański pasztet z soczewicy
przepis na małą keksówkę - 150 g soczewicy - 3 średnie marchewki (200g) - 1 mała pietruszka (60g) - kawałek selera (100g) - 10 cm kawałek pora - 5 suszonych pomidorów - 1 kopiasta łyżka mąki ryżowej - 3 liście laurowe - 3 ziela angielskie - 1 łyżka suszonej bazylii - 1 cm kawałek imbiru - płaska łyżeczka soli - ostra papryka, mielony imbir, pieprz (ilości wedle preferencji)





Soczewicę opłukujemy dokładnie na sitku, wrzucamy do gotującej się, lekko osolonej wody i gotujemy przez 8 minut. Odcedzamy na sitku i odstawiamy do całkowitego ostygnięcia.
Jednocześnie w sporym garnku gotujemy do miękkości jarzyny wraz z listkami laurowymi oraz zielem angielskim. Po ugotowaniu również odstawiamy do ostygnięcia.

Przygotowane składniki dwukrotnie mielimy, dodajemy również 3 suszone pomidory.
Ja użyłam mojego robota kuchennego Electrolux Assistent Pro z końcówką do mielenia, wybrałam drobniejsze sitko z dwóch dostępnych w zestawie. Przystawka do mielenia jest tą najczęściej przeze mnie używaną, zaraz obok tej do ucierania. Chociaż biorąc pod uwagę najbliższe dni, to do łask wrócą wszystkie elementy wspomagające przygotowywanie ciast :-)

Do zmielonych składników dodajemy przyprawy, jajko oraz mąkę, dokładnie mieszamy i przekładamy do silikonowej foremki (mała keksówka) lub metalowej, wyłożonej papierem do pieczenia. Pozostałe suszone pomidory siekamy i nakładamy na wierzch masy.

Pasztet wkładamy do nagrzanego piekarnika (170'C) i pieczemy 50 minut.
Studzimy przed spożyciem, przechowujemy w lodówce do 4 dni.




wtorek, 16 października 2018

Moja pierwsza własna, wymarzona kuchnia

Minął już ponad rok, od kiedy zakończyliśmy remont naszego pierwszego, własnego mieszkania.
Nie wygląda już tak, jak wspominam je z dzieciństwa, ale wciąż wiąże się z nim dużo wspomnień, ponieważ od zawsze mieszkała tu moja babcia.

Słodycze nie spadają już z lampy w kuchni (Wasze babcie też robiły takie sztuczki?), a mieszkają w szufladzie pustych kalorii na gorsze chwile, zaraz pod telewizorem.
Zniknął stary piec węglowy i spiżarka, w której mieszkały słoiki starsze niż ja.
Nadszedł czas na bardzo duże zmiany, a zdecydowanie najbardziej dumna jestem z naszej kuchni.





Mój mąż był na tyle uprzejmy, że pozwolił mi się rządzić w kwestii ogólnej wizji tego pomieszczenia. Wymarzyłam sobie, że będzie tam dużo przestrzeni, miejsca do robienia bałaganu, który zawsze towarzyszy mi przy gotowaniu.

Dlatego postawiłam na tzw. kształt litery "U" i rezygnację ze stołu kuchennego.
Na razie niestety wciąż jadamy wspólnie głównie kolację na kanapie, więc wiedziałam, że próba stworzenia jadalni w kuchni nie ma większego sensu.

Kuchnia jest biała, przełamana lekką szarością ścian, drewnem i dodatkami w popularnym obecnie "miedzianym" kolorze. Wszystko to uzupełnia stalowo-szary sprzęt AGD firmy Electrolux.





Do kuchni nie mamy drzwi. Zaraz po prawej stronie stoi moja wyczekana, wielka lodówka, która daje radę, nawet po powrocie z wielkich zakupów. Pojemność lodówki oraz zamrażarki - to był nasz priorytet podczas wyboru sprzętu. Jeśli chodzi o układ wewnątrz - można go bez problemu dopasować do siebie, zarówno w kwestii półek, jak i pojemników na drzwiach. Dodatkowo inteligentny No Frost w zamrażarce naprawdę się sprawdza i eliminuje problem jej rozmrażania.

We wpisie o tym, jak ułatwić sobie życie na diecie wspominałam również o cennej szufladzie NaturaFresh, gdzie dla trwałości mięsa czy ryb możemy ustawić temperaturę 0'C.




Idąc dalej dochodzimy do centrum zamieszania, czyli piekarnika parowego do zabudowy oraz płyty indukcyjnej. Już dawno pokochałam indukcję. Mimo że to zupełnie inny technicznie rodzaj smażenia/gotowania niż na ogniu, to potrawy są równie smaczne.
Głównie czystość oraz zaoszczędzony czas przekonały mnie do tego rozwiązania. Nie bez znaczenia jest też bezpieczeństwo, ponieważ płyta nagrzewa się jedynie na wyznaczonym polu, pod używanym naczyniem kuchennym.

Warto również wspomnieć o tym, jak delikatnie obchodzi się z patelniami czy garnkami, które mogą nam służyć dużo dłużej. Ta płyta, jak i cała seria SLIM-FIT jest bardzo łatwa w montażu, nawet w przypadku cienkich blatów.




W kolejnym narożniku mamy kącik kawowo - herbaciany oraz pierwsze zagłębie gniazdek (myśląc o tym, żeby ich braki nas nie irytowały, powstało ich tyle, że można by obdzielić całą kamienicę).
Dochodzimy wreszcie do okna i mojego ukochanego, szerokiego do samego okna blatu.
Mieszka na nim na stałe drewniany blok do krojenia, który kupiłam Tomkowi w prezencie (grunt to dobrze przemyślany prezent drogie Panie!).




Oczywiście nie mogliśmy dłużej obyć się bez zmywarki. Z racji tego, że do przygotowania herbaty dla 2 osób potrafię zużyć 4 łyżeczki, o obiedzie nie wspominając - po prostu musiała do nas dołączyć.

Postawiliśmy na dużą zmywarkę wolnostojącą Electrolux ESF8810ROX z uwielbianym przez wszystkich naszych gości światełkiem led. Nowością była dla mnie szuflada na sztućce, która szybko okazała się być dużo wygodniejsza niż tradycyjny koszyk. Oprócz tego ten sprzęt ma bardzo wygodne uchwyty na kieliszki, więc nie musimy się martwić o delikatne szkło. Mieszczą się w niej również bez problemu bardzo duże garnki oraz inne naczynia o nietypowych kształtach.

W związku z tą wygodą postawiliśmy na zlew jednokomorowy, aby maksymalnie zaoszczędzić powierzchnię na blatach.




Jak widać "wolna powierzchnia" blatów została szybko pochłonięta przez masę rzeczy.
Jestem raczej minimalistką, więc najchętniej widziałabym na wierzchu tylko kilka drobiazgów, ale niestety mam to do siebie, że jak już schowam coś do szafki, to przestaje tego używać.
Dlatego większość drobnej elektroniki oraz mój robot kuchenny stoją na stałe na widoku.


W kącie kuchni po lewej stronie znajduje się komin, który wyłożyliśmy ciemnymi płytkami, aby go wyeksponować. Niestety brakło mi tam kilku centymetrów na stworzenie mini kącika kawowego, więc ostatecznie stanęła tam drewniana skrzynia, którą pomalowałam i ozdobiłam poduchami.
W środku segregujemy papier i część plastiku.


Kuchnia zdecydowanie przoduje w naszym mieszkaniu, jeśli chodzi o zbieranie komplementów.
Jest to również moje ulubione pomieszczenie, najbardziej dopracowane, przemyślane i spójne. Po roku użytkowania mogę śmiało powiedzieć, że nie zmieniłabym w niej właściwie nic.

Jeśli macie jakieś pytania lub planujecie remont i chcielibyście się poradzić - piszcie w komentarzach! :-)


środa, 8 sierpnia 2018

Zestaw surówek

Surówki to dodatek do obiadu, który kojarzy mi się głównie z dzieciństwem oraz wakacyjnymi wizytami w restauracji.

Od kiedy gotuje sobie sama, a trwa to już prawie 10 lat – warzywa do obiadu spożywam w większości w postaci duszonej, a te surowe staram się uzupełniać sałatkami i słupkami jako dodatek do kanapek czy past.

Wynika to w dużej mierze z mojego lenistwa, zwanego też brakiem czasu, z którym obecnie skutecznie walczę za pomocą różnych kuchennych udogodnień. Jest to między innymi robot kuchenny AssistentPro, który szybko uciera warzywa zarówno na dużych i małych oczkach, jak i w plastry. Oprócz tego robot wyposażony jest w nakładki do robienia makaronu, mielenia i oczywiście klasyczne mieszadła do ciast.

Przygotowałam więc dla Was szybkie przepisy na zestaw surówek, które idealnie dopełnią Wasze zdrowe dania obiadowe.





Surówka colesław
  • 200 g białej kapusty
  • 50 g marchwi
  • 1/2 średniej cebuli
  • 50 g jabłka
  • 1 łyżka jogurtu
  • 2 łyżeczki majonezu
  • kilka kropel octu
  • sól i pieprz do smaku

Białą kapustę oraz obraną marchew ucieramy, użyłam przystawki robota kuchennego AssistentPro z dużymi oczkami. Cebulę i jabłko drobno siekamy, składniki łączymy w salaterce. Jogurt, majonez, ocet i przyprawy mieszamy, tworząc sos, dodajemy do surówki.





Surówka z marchewki i jabłka
  • 200 g marchwi
  • 150 g jabłka
  • 2 łyżki słonecznika
  • łyżeczka oliwy

Marchew i jabłko ucieramy (możemy zarówno na małych, jak i dużych oczkach). Słonecznik prażymy na suchej patelni. Składniki łączymy z oliwą.


Surówka z pora i kukurydzy
  • 150 g pora
  • 50 g białej kapusty
  • 50 g marchwi
  • 70 g kukurydzy konserwowej
  • 2 łyżki jogurtu
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka musztardy
  • łyżeczka soku z cytryny
  • sól i pieprz do smaku

Białą kapustę i marchew ucieramy na dużych oczkach. Pora kroimy w plastry i na połówki, następnie rozdzielamy je na piórka. Do warzyw dodajemy opłukaną kukurydzę, przekładamy do salaterki. Jogurt, miód, musztardę, sok z cytryny i przyprawy łączymy, tworząc sos, dodajemy do surówki.





Pamiętajcie, że surowe warzywa to niesamowicie ważny element naszej codziennej diety.
300 g to minimum, które powinno pojawiać się w naszym menu każdego dnia!
Wystarczy jeden posiłek zamienić na sałatkę lub do obiadu przygotować taki właśnie zestaw surówek, aby je spełnić.

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Dietetyczny gulasz drobiowo - wołowy

Wyznanie dnia - mam 28 lat, jestem blogerką kulinarną i nigdy nie robiłam gulaszu.
Kiedy tak myślę o tradycyjnej, polskiej kuchni to w sumie mam jeszcze spore braki!

Dietetyczny gulasz drobiowo – wołowy już dawno chodził mi po głowie, mimo że w dzieciństwie absolutnie nie tolerowałam tej potrawy. 
Kiedy byłam mała, to poza kotletem mielonym mojej mamy miałam spore problemy z jedzeniem mięsa i potrafiłam siedzieć sama godzinę przy stole i kończyć obiad.

Ku mojemu zdziwieniu nie było przy tym zbyt dużo pracy! 
Dzięki mojej płycie indukcyjnej Electrolux z opcją połączenia dwóch pól grzewczych i timerem, który idealnie przydaje się przy długim duszeniu potraw – poszło raz dwa bez stania nad kuchenką :-)





Dietetyczny gulasz drobiowo – wołowy
przepis na 4 porcje, jedna porcja dostarcza średnio:
218 kalorii; 30g białka; 6,5g tłuszczu; 10g węglowodanów
  • 250 g chudego mięsa wołowego
  • 250 g kurczaka
  • płaska łyżką mąki żytniej, razowej (ryżowa dla wersji BG)
  • 1 czerwona papryka
  • 5-6 średnich pieczarek
  • 1 duża cebula
  • 1 duża marchew
  • 3 szklanki bulionu
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • 2 ząbki czosnku
  • 5 ziaren ziela angielskiego
  • 3 liście laurowe
  • 2 łyżki (15g) oleju rzepakowego
  • łyżka majeranku
  • sól, pieprz, ostra papryka




Wołowinę i kurczaka kroimy w średniej wielkości kostkę.

Na małej patelni rozgrzewamy łyżkę oleju, wrzucamy pokrojoną wołowinę, wcześniej nacierając ją solą i pieprzem. Po obsmażeniu wlewamy 1/2 szklanki bulionu, przykrywamy patelnię. Ustawiamy grzanie płytyindukcyjnej mniej więcej na środkową moc i ustawiamy timer na około 30 minut, co jakiś czas mieszamy.

W międzyczasie w głębokiej patelni lub rondlu rozgrzewamy pozostałą porcję oleju. Wraz z cebulą podsmażamy kurczaka doprawionego solą, pieprzem i ostrą papryką. Gdy mięso będzie już rumiane, dodajemy plastry pieczarek, bardzo cienkie plasterki marchwi i paski pokrojonej papryki.
Całość smażymy kilka chwil, następnie wlewamy połowę pozostałego bulionu, dodajemy ziele i listki laurowe, dokładnie mieszamy i dusimy około 20 minut.

Gdy wołowina będzie już miękka, przekładamy ją do reszty składników, dodajemy koncentrat, zmiażdżony czosnek i całość dusimy jeszcze 15-20 minut dolewając bulion co kilka minut.

Pod koniec duszenia dodajemy mąkę (wcześniej wymieszać z łyżką bulionu), gotujemy, aż całość zgęstnieje i odparuje, pozostawiając gęsty sos.




Jakie są Wasze ulubione dania polskiej kuchni? :-) 

 

sobota, 26 maja 2018

Wegańska zapiekanka z kaszy jaglanej

Roślinne wyzwanie już dawno za mną, ale dopiero teraz znalazłam chwilę, aby podzielić się z Wami jednym z konkretniejszych przepisów, które udało mi się przygotować.

Zdecydowanie nie przeorganizowałam się jeszcze do końca w kwestii jedzenia i przygotowywania posiłków po zmianie pracy. Przez ostatnie 3 lata pracowałam tylko i wyłącznie w domu, więc zawsze była chwila na to, aby przygotować posiłek, a nawet skoczyć do sklepu.
Ludzie pracujący na etacie, a szczególnie rodzice, którzy są na diecie - wielki szacunek, że ogarniacie sobie posiłki na bieżąco! 

Wracając jednak do tematu roślinnych inspiracji - wegańska zapiekanka z kaszy jaglanej, do której dodałam wędzone tofu i moją ukochaną kolendrę, wyszła pyszna.
Wiem, że nie wszyscy przepadacie za prosem, ale jest to idealny sklejacz do tego typu potraw!
W alternatywie możecie spróbować z lekko zblendowaną kaszą orkiszową lub ryżem.



zapiekanka z tofu



Wegańska zapiekanka z kaszy jaglanej
przepis na jedną porcję, która dostarcza średnio:
405 kalorii; 23 g białka; 12 g tłuszczu; 51 g węglowodanów 
 
  • 60 g kaszy jaglanej
  • 80 g wędzonego tofu
  • 4 suszone pomidory odsączone z oliwy
  • garść posiekanej kolendry
  • 1 mała marchew
  • 5 cm kawałek cukinii
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka oregano
  • płatki chili
  • sól 




Kaszę jaglaną gotujemy w lekko osolonej wodzie, dokładnie odcedzamy na sitku tak, aby po dociśnięciu nie leciała z niej już woda.

Marchew obieramy, ucieramy na małych oczkach tarki, cukinię na dużych oczkach (lekko odciskamy z wody).

Czosnek przeciskamy przez praskę, kolendrę siekamy, suszone pomidory również.

Wędzone tofu rozdrabniamy widelcem, następnie wszystkie składniki łączymy, dodając odrobinę płatków chili (zamiennie ostra papryka), suszone oregano i szczyptę soli (kasza, tofu i suszone pomidory są już słone).




Przygotowaną masę przekładamy do silikonowej formy lub naczynia żaroodpornego, rozprowadzamy łyżką i wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 190'C.
Pieczemy przez 35 minut.

Przepisy takie jak moja wegańska zapiekanka z kaszy jaglanej zdecydowanie najlepsze są na świeżo, ale bez problemu możecie przygotować ją na dwa dni i przechować w pudełku w lodówce. Idealnie sprawdzi się do niej również sos na bazie świeżych pomidorów lub salsa!


czwartek, 17 maja 2018

5 porad, jak ułatwić sobie życie na diecie

Kiedy przyjmowałam w poradni nowe klientki, to zawsze dzieliły się na dwie grupy.

Grupa numer jeden to Panie, które X ostatnich lat spędziły na przeróżnych dietach, przerobiły wszystkie cud patenty, internetowe rady i detoksy. To osoby zaprawione w dietetycznej walce, posiadające dziesiątki patentów jak przetrwać na placu boju, a tabele kaloryczności i fit aplikacje mają w małym palcu.

Grupa numer dwa to dietetyczne nowicjuszki, szczęśliwe kobiety, którego nigdy niczego nie przeliczały, nie ważyły i nie planowały. Bardzo cieszyłam się, zawsze, gdy taka osoba się pojawiała, myślałam wtedy, że świat jeszcze całkiem nie oszalał na punkcie odchudzania. Mogłam im wtedy bezpiecznie doradzić jak nie zwariować na diecie :-)

Dobre przygotowanie do diety i podstawowe informacje, jak można sobie na niej ułatwić życie, to klucz do sukcesu. W życiu dorosłym wbrew pozorom to nie same pokusy są najgorsze, a brak czasu i odpowiedniej organizacji, aby trzymać się ułożonego jadłospisu.





5 porad, jak ułatwić sobie życie na diecie 
1. Jedz warzywa bez limitu

 Surowe warzywa podczas diety redukcyjnej (wykluczając niektóre przypadki chorobowe) są dozwolone praktycznie w każdej ilości. Nie łączmy tego oczywiście z owocami, które jednak należy spożywać w rozsądnych ilościach. Jest to bardzo ważna informacja dla tych, którzy lubią przekąski i dużą ilość posiłków w diecie. Tak naprawdę siedząc w pracy, oglądając telewizję, czy spędzając czas wolny na powietrzu, możemy je cały czas chrupać. Dlatego zawsze nasze lodówki powinny być pełne warzyw, a codziennie rano lub raz na dwa dni możemy pokroić te zdrowe przekąski w słupki i trzymać je w lodówce na wypadek nagłego głodu.


Rzodkiew, marchew, papryka, korzeń pietruszki, seler naciowy - te warzywa po pokrojeniu będą najdłużej jędrne i chrupkie. Nie zapominajmy też o pysznych pomidorkach koktajlowych!
Ja korzystam również na tym, że moja lodówka posiada system Inteligentny NoFrost (obieg zimnego, wilgotnego powietrza w chłodziarce dzięki któremu produkty dłużej zachowują świeżość).


2. Zawsze trzymaj obiad na zapas

Nigdy nie dopuszczamy do momentu, kiedy głód zmusza nas do sięgnięcia po drożdżówkę z piekarni czy fastfood. Dobrze skomponowana dieta w ogóle nie powinna powodować uczucia głodu, ale komu nie zdarzyło się nie wyrobić z gotowaniem i wrócić po pracy do pustej lodówki? Na takie sytuacje też powinniśmy być przygotowani. Warto trzymać kilka słoików z zawekowanym leczo, zupą czy sosem do makaronu, który ugotujemy w kilka chwil. Nie zapominajmy też o mrożeniu! Razowe pierogi, spaghetti czy ulubiony jednogarnkowiec powinny zawsze tam czekać na Twój gorszy dzień. 




3. Zrób porządek w zamrażarce

Zamrażarka ma to do siebie, że choćby miała 500 litrów, to i tak po pewnym czasie robi się pełna, a my nawet nie wiemy, co w niej jest. Powtarzając jadłospis X kilka razy, możemy spokojnie ugotować sobie niektóre obiady w 4 porcjach i zamrozić je w pudełkach, co pozwoli zaoszczędzić sporo czasu. Oprócz tego musimy mieć miejsce na letnie zapasy warzyw i owoców z działki czy lokalnego sklepu (fasolka, pokrojona cukinia, maliny czy porzeczki). Kolejnym ułatwieniem, z którego wiele osób nie korzysta to mrożenie pieczywa. Jeśli w jadłospisie mamy 2-3 kromki chleba dziennie, to jak tu poradzić sobie z całym bochenkiem? Przecież razowy chleb po 2-3 dniach czasem jest już zupełnie niesmaczny. Pieczywo przed zamrożeniem warto pokroić, bo razowy chleb po rozmrożeniu lubi się kruszyć. Dodatkowo, jeśli posiadamy toster, to zamrożoną kromkę można w minutę zamienić w pyszną grzankę!
 
chłodziarko - zamrażarka Electrolux EN3790MFX

4. Planuj i gotuj z wyprzedzeniem

Jak już wspomniałam wcześniej - nigdy nie dopuszczamy do momentu, w którym jesteśmy głodni, posiłki nie są przygotowane, a ze zdrowych rzeczy w domu została jedynie woda w kranie. Nawet jeśli nie jesteś pod opieką dietetyka - warto zaplanować sobie posiłki z wyprzedzeniem, co za tym idzie poczynić odpowiednie zakupy i te dania, które na to pozwalają przygotować przynajmniej dzień przed. Masz mało czasu na samo gotowanie? Nie musisz od razu łączyć wszystkiego w gotowe dania, ale sucha, ugotowana kasza czy makaron mogą spokojnie poleżeć w lodówce nawet 3 dni, mięso możesz poporcjować, pokroić w kostkę i odważone porcje zamrozić. Prażone nasiona słonecznika czy dyni - zrób ich od razu więcej i nie wyciągaj patelni codziennie! Nic dziwnego, że często gęsto kończymy na samych kanapkach, nikt nie ma czasu trzy razy dziennie gotować po kilkadziesiąt gram różnych rodzajów kasz czy ryżu.

5. Nie wyrzucaj jedzenia

Wyrzucanie jedzenia jest bez sensu. Zarówno w aspekcie ekonomicznym, jak i ekologicznym. Osobiście bardzo staram się tego nie robić i mam nadzieję, że Wy również. Tylko jak to zrobić, szczególnie jeśli zakupy robimy raz w tygodniu, a nie codziennie na świeżo? Przede wszystkim warto, jeśli tylko mamy taką możliwość, kupić dużą i porządną lodówkę. Dieta to nie jest chwilowe widzimisię, nie kupujemy sprzętu funkcjonalnego, wysokiej jakości, aby spełnić swój kilkumiesięczny kaprys, tylko aby pomogła nam ona utrzymać zdrowe nawyki żywieniowe.
Mając wystarczająco dużo miejsca (ja wybrałam chłodziarko zamrażarkę Electrolux EN3790MXF, największa i najpojemniejsza, która była w ofercie), mimo że obecnie nasze gospodarstwo domowe liczy dwie osoby. Dzięki temu mam wielką szufladę na warzywa i niektóre owoce, które przechowywane w odpowiednich warunkach długo zachowują świeżość i swoje wartości. Oprócz tego ciekawą opcją jest też specjalna szuflada, w której można utrzymywać stałą temperaturę 0'C, co daje fantastyczne rezultaty jeśli chodzi o zachowanie świeżości mięsa czy ryb.


  
Warto też przypomnieć, że surowe warzywa w większości można ze spokojem stosować zamiennie - jeśli zostały Ci dwie rzodkiewki czy trochę pokrojonej marchwi, to nie musisz od razu rozkrawać papryki czy selera. To samo tyczy się różnych rodzajów sałat - oczywiście dbajmy o różnorodność, ale bez przesady - nie musimy na każdy dzień otwierać nowej paczki rukoli czy szpinaku.



A co Wam sprawia najwięcej kłopotów podczas odchudzania czy zmiany nawyków żywieniowych?

wtorek, 24 kwietnia 2018

Szybka pasta jajeczna ze szczypiorkiem

Ostatnio zdecydowanie lubuję się w pastach kanapkowych.
Bardzo lubię zabierać je do pracy w towarzystwie pieczywa i warzyw, bo niestety wciąż nie wróciłam do jedzenia śniadań przed wyjściem z domu.

Pod koniec marca wrzucałam Wam przepis na pastę "guacamole" z jajkiem, którą przyjęliście bardzo pozytywnie, a nawet pojawiła się na kilku świątecznych stołach.
Idąc tym tropem, przygotowałam szybką pastę jajeczną w wersji lekko odchudzonej.

Pasta jajeczna ze szczypiorkiem jest idealnym wysokobiałkowym i sycącym dodatkiem do kanapek, ale możecie też alternatywnie wykorzystać ją do faszerowania surowych warzyw np. ogórka czy papryki. W tej formie świetnie sprawdzi się na imprezie!


Fit pasta jajeczna


Szybka pasta jajeczna ze szczypiorkiem
przepis na porcję na około 5-6 kanapek, cała pasta dostarcza średnio:
230 kalorii; 19g białka; 16g tłuszczu; 2g węglowodanów 

  • 2 jajka
  • 50g serka Bieluch lub Twarożku Domowego Piątnica
  • garść szczypiorku
  • łyżeczka majonezu (5g)
  • 1/3 łyżeczki soli
  • pieprz i płatki chili do smaku




Jajka gotujemy na twardo, obieramy i drobno siekamy gdy lekko przestygnie.
Szczypiorek również drobno siekamy, zamiennie można użyć cebulki dymki.




Posiekane składniki łączymy z serkiem, majonezem i przyprawami, opcjonalnie zamiast szczypiorku można użyć dowolnych, świeżych ziół.


----


wtorek, 10 kwietnia 2018

Fit sernik cytrynowo - limonkowy z czekoladą

Święta już dawno za nami, a ja dopiero teraz publikuję najnowszy przepis na fit sernik.
Musicie mi wybaczyć, mam nadzieję, że przyda się na przyszły rok, ale tak naprawdę wszyscy wiemy, że zawsze jest dobra pora na nieszkodliwy serniczek, prawda?

Wypiek miał przypominać typowy sernik mojej mamy - z cytrusową nutą, bez spodu, z dodatkiem roztopionej czekolady.

Ostatnio tłumaczyłam mężowi, że w moim rodzinnym domu sernik występował w dwóch formach (dosłownie i w przenośni) - dokładnie ten, który opisałam powyżej, w okrągłej, niedużej tortownicy oraz drugi - w typowej, prostokątnej formie, ze spodem i ciastem na wierzchu.
Zdecydowanie preferuję ten pierwszy!

Dzisiejszy przepis na fit sernik nie będzie z serka "zero", użyłam zwykłego, mielonego twarogu o zawartości tłuszczu około 4 %.




Fit sernik cytrynowo - limonkowy z czekoladą 
przepis na małą formę około 24 cm średnicy, całe ciasto dostarcza średnio:
1906 kalorii; 156 g białka; 58 g tłuszczu; 190 g węglowodanów 
 
  • 700 g mielonego twarogu
  • 3 całe jaja
  • 140 g ksylitolu (lub cukru)
  • 10 g cukru waniliowego
  • 1 opakowanie budyniu bez cukru
  • 1 łyżka mąki ryżowej
  • 1 łyżka otartej skórki (mix limonka, cytryna i pomarańcz)
  • 1 łyżka soku z limonki
  • 25 g gorzkiej czekolady
  • 2 łyżki mleka
  • 1 łyżka płatków migdałowych 
  • szczypta soli




Całe jaja ubijamy z odrobiną soli, gdy będą już napuszone dodajemy cukier/ksylitol, miksujemy jeszcze trzy minuty.

Do ubitych jajek dodajemy twaróg, cukier waniliowy, otartą skórkę z cytrusów (owoce wcześniej dokładnie wyparzamy!), budyń i mąkę, całość dokładnie mieszamy.

Przygotowaną masę przelewamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia, wyrównujemy powierzchnię łyżką i wstawiamy ciasto do piekarnika nagrzanego do 160'C na 50 minut.
Po upływie tego czasu zwiększamy temperaturę do 200'C i pieczemy kolejne 25 minut (boki powinny być rumiane, a środek wypukły).

Lekko przestygnięty sernik polewamy rozpuszczoną z odrobiną mleka czekoladą, a na końcu posypujemy płatkami migdałowymi.




A jakie serniki Wy pamiętacie z dzieciństwa? :-)

 

czwartek, 29 marca 2018

Pasta z awokado i jajka

Kiedy myślę o Wielkanocy w kontekście jedzenia - widzę jajka.
Jajko zdecydowanie kojarzy mi się ze śniadaniem i.. z awokado.
Nie wiem dlaczego! Jakoś zupełnie nie z boczkiem.

W ramach mojego weekendowego insta - gotowania na profilu Electrolux, przygotowywałam między innymi pastę z awokado i jajek.
Niektórym na pewno przepis skojarzy się z guacamole, ale nawet nie śmiem tak go nazywać, aby nie bezcześcić jego typowej receptury.
Idealny posiłek dla zwolenników śniadań białkowo - tłuszczowych!

Pasta z awokado i jajka na pewno świetnie sprawdzi się na świątecznym stole, ale też jako dodatek do pieczywa, naleśników czy nawet makaronu. Jak widzicie, zamieniłam kolendrę, która w oryginale powinna się ty znaleźć - bazylią. Kto mnie obserwuje, ten wie, że to moje ulubione świeże zioło, poza tym (prawie) wszyscy za nim przepadają, więc zmniejsza to prawdopodobieństwo wpadki, jeśli częstujemy gości.

TUTAJ znajdziecie przepisy na inne pasty! :-)


Guacamole z jajkiem



Pasta z awokado i jajka
cała pasta dostarcza średnio:
310 kalorii; 10g białka; 25g tłuszczu; 8g węglowodanów
  • 1 średnie, dojrzałe awokado 
  • 1 jajko
  • 1 łyżka soku z limonki
  • garść świeżej bazylii
  • 2-3 łyżki posiekanej drobno, czerwonej cebuli
  • 2-3 łyżki posiekanej drobno, czerwonej papryki
  • sól, pieprz/płatki chilli 




Obrane awokado rozgniatamy w miseczce widelcem.
Paprykę, cebulę, bazylię i ugotowane na twardo jajko drobno siekamy.

Wszystkie składniki łączymy z dodatkiem soku z limonki i przypraw.

Podajemy na świeżo, przechowujemy w lodówce nie dłużej niż 1 dzień.




Zapraszam Was do zakładki WIELKANOC, gdzie znajdziecie więcej inspiracji na zdrowe, 
świąteczne przepisy takie jak sałatki, ciasta czy inne pasty.

Pochwalcie się, co planujecie postawić na swoich stołach w tym roku! :-) 

wtorek, 20 marca 2018

Ogórek z bazyliowym twarożkiem

Ogórek z twarożkiem to idealna przekąska w 5 minut, która sprawdzi się zarówno na stole wielkanocnym, jak i w postaci zdrowego finger food, gdy zaskoczą Was niezapowiedziani goście.
Wystarczy garść ulubionych kiełków i danie nabierze nowego, eleganckiego wymiaru!

Grubo krojone plastry ogórka to tak na prawdę świetna, mini "kanapeczka" do różnych past, także zamiast twarożku możecie również użyć pasty z awokado czy hummusu.

Myślę, że w sezonie ten przepis sprawdzi się równie dobrze z użyciem dorodnych rzodkiewek!




Ogórek z bazyliowym twarożkiem
przepis na jednego, średniego ogórka, czyli około 15 talarków, 1 talarek dostarcza średnio:
15 kalorii, 2g białka; 0,5g tłuszczu; 1g węglowodanów

  • 1 średniej wielkości ogórek
  • 125 g twarogu półtłustego
  • 10 dużych listków świeżej bazylii
  • 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
  • 1/3 łyżeczki soli
  • garść kiełków brokuła 




Umytego ogórka częściowo (jeśli nie lubimy skórki to całkowicie) obieramy, tworząc naprzemienne paseczki, następnie kroimy w talarki o grubości około 1-1,5cm.

Twaróg blendujemy z jogurtem, pieprzem, bazylią i solą, opcjonalnie dodajemy posiekany szczypiorek i łyżeczką nakładamy porcje na przygotowane kawałki ogórka.

Po ułożeniu talarków na półmisku lub paterze, posypujemy całość kiełkami.  




Jakiego wielkanocnego dania nie możecie doczekać się najbardziej? :-) 

 

środa, 7 marca 2018

Fit kotleciki drobiowe z kaszą i brokułami

Po ostatnich wegetariańskich burgerach stwierdziłam, że to jest jednak super uniwersalna opcja posiłku. Nadaje się praktycznie na każdą porę dnia, w towarzystwie sałatki, do kanapki, a nawet "do kieszeni".

Szybko więc zaczęłam myśleć nad innymi opcjami, które będą łączyły w sobie kilka grup produktów, co sprawi, że w same w sobie będą wartościowym posiłkiem.

Swego czasu (jak człowiek był młody i głupi) przejadłam się jałowym, smażonym bez tłuszczu i smaku kurczakiem, więc teraz zdecydowanie preferuję właściwie każdy rodzaj mięsa w wersji mielonej. Pamiętam, że mieszkając 3 lata temu w Warszawie, żaden mięsny sklep nie chciał mi zmielić niczego, niby ze względu na jakieś prawne ustalenia sanepidowskie (poza stolicą chyba nie obowiązują ;-) ).

Dzisiaj jak wiecie, jak na blogerkę kulinarną przystało, jestem już szczęśliwym posiadaczem bardzo przystojnego robota kuchennego AssistentPRO marki Electrolux, którego mieliście już okazję poznać przy moim przepisie na sernik ze śliwkami.
Uzbrojona zatem w przeróżne przystawki, w tym moją wymarzoną do mielenia (w końcu porządnie wezmę się za warzywne i mięsne pasztety!) mogę spełniać swoje kulinarne fantazje.






Fit kotleciki drobiowe z kaszą i brokułami
przepis na około 12 kotlecików, 1 sztuka dostarcza średnio:
72 kalorie; 8 g białka; 1,5 g tłuszczu; 7 g węglowodanów 


  • 1 większa pierś z kurczaka (350g)
  • 1 główka brokułów
  • 1 woreczek kaszy orkiszowej lub jaglanej dla wersji bez glutenu
  • 5 dużych, suszonych pomidorów 
  • łyżka oregano
  • sól, pieprz i płatki chili do smaku
  • 1 łyżka oleju rzepakowego do smażenia




Wybraną kaszę gotujemy w lekko osolonej wodzie, odcedzamy i schładzamy na sitku (powinna być sucha).

Brokuły gotujemy aldente, dosłownie 3-4 minuty, również dobrze odcedzamy i czekamy aż ostygną, rozdzielamy na mniejsze różyczki.

Mięso oczyszczamy, kroimy na kawałki, które zmieszczą się do maszynki.

Wszystkie przygotowane składniki wkładamy naprzemiennie do otworu, dociskamy odpowiednią przystawką i mielimy dokładnie, dodając również w trakcie suszone pomidory.




Przystawka do mielenia mojego robota AssistentPRO posiada dwa sitka, które pozwalają na grube lub "dokładniejsze" mielenie, zważywszy na obecność kaszy użyłam drobniejszego sitka, dzięki czemu nie musiałam mielić całości dwa razy.

Przygotowaną masę formujemy w dłoniach na nieduże kotleciki o grubości około 1 centymetra i smażymy na dobrze rozgrzanej, lekko natłuszczonej patelni.




Lubicie kombinować z przepisami na fit kotleciki, czy jesteście raczej zwolennikami filetów, 
czy kurczaka krojonego w kostkę? :-)
Do tego przepisu idealnie będzie pasował zestaw surówek!