wtorek, 19 września 2017

Razowe knedle z batatów

O istnieniu knedli przypominam sobie co roku pod koniec wakacji, zwykle gdy widzę w sklepach pierwsze śliwki. Robię wtedy zabawną, rozanieloną minę i konsultuję się z mamą "kiedy lepimy".

Knedle to dużo bardziej zdradziecka pułapka kaloryczna niż pierogi, choć wydają się niewinne, że niby tam sama śliwka i trochę ciasta - nic z tego, jedna sztuka to około 70-80 kalorii.
A kto nie wsunął nigdy 8-10 z masełkiem?!

Moja wersja nie różni się jakoś specjalnie kalorycznością od typowej, ale jest ukłonem w stronę osób, które zwykłych ziemniaków i białej mąki nie spożywają z przyczyn takich czy innych.
Właściwie nie żebym doszukiwała się jakiejś kolosalnej różnicy prozdrowotnej pomiędzy ziemniakami, a batatami - użyłam ich z myślą, że nadadzą całości dodatkowej słodyczy.

Od razu informuję - to nie jest przepis z zakładki "banalne" - razowe ciasto ma kompletnie inną konsystencję niż tradycyjne, w dodatku obecność twarogu dodatkowo sprawia, że jest mniej zwarte, co utrudnia lepienie w typowy sposób, ale raz w roku można trochę "podziubać" :-)



Razowe knedle


Razowe knedle z batatów
przepis na około 24 knedle (4 porcje), 1 porcja (1/4 całości) dostarcza średnio:
 430 kalorii; 17.5g białka; 5g tłuszczu; 79g węglowodanów

  • 500 g batatów (waga obranych)
  • 100 g twarogu półtłustego (taki bardziej zmielony, nie typu klinek)
  • 300 g mąki pszennej, razowej (dla wersji BG zmiksowałabym 1:1 ryżową i gryczaną)
  • 1 jajko
  • 12 średniej wielkości lub 24 małe śliwki
  • płaska łyżeczka cynamonu (opcjonalnie)
  • 20 g ksylitolu lub erytrolu
  • sól do gotowania batatów i knedli




Ugotowane w lekko osolonej wodzie, ostudzone bataty przeciskamy przez praskę, mielimy, lub w wersji dla leniwych - ubijamy porządnie na puree licząc się z tym, że zostaną małe grudki.

Do przygotowanych słodkich ziemniaków dodajemy twaróg, mąkę, jajko i opcjonalnie cynamon, zagniatamy kleiste ciasto.

Śliwki wydrążamy, ja miałam większe, więc użyłam połówek, ale możemy użyć całych.
Jeśli używamy połówek - przed lepieniem każdą przykładamy do spodeczka z ksylitolem, jeśli całych - wsypujemy odrobinę do środka.




Na mokrą łyżkę nabieramy ciasto, ilość mniej więcej na łyżce przypominająca jajko.
Do ciasta dociskamy śliwkę, następnie odwracamy łyżkę i przekładamy jej zawartość do drugiej dłoni, formujemy kulkę mokrymi rękoma.
To bardzo ważne, abyśmy każdorazowo opłukali dłonie i łyżkę (nie musimy jej myć, musi być mokra), aby ciasto nie kleiło się do rąk.
Spróbujcie rozpocząć od mniejszej porcji ciasta - niestety ciężko jest zrobić w tym przypadku knedle z cieniutkim ciastem, ale starajmy się aby nie była to centymetrowa warstwa z każdej strony.




Gotowe knedle układamy na papierze do pieczenia (nie tak jak ja na ściereczce...), a następnie wrzucamy do intensywnie gotującej się, osolonej wody, gotujemy 5-6 minut.

----

Możemy podawać je w klasycznych, nie - dietetycznych formach - podsmażone na maśle lub polane słodką śmietanką, ale dobrze sprawdzi się też jogurt naturalny i korzenne przyprawy.

Od razu powiem też, że mamy tutaj naprawdę solidną porcję razowej mąki - żytnia odpada, już pszenna jest mocno wyczuwalna. Knedle wyszły pyszne, ale nie oczekujcie smaku podobnego do tych babcinych - to zupełnie inna bajka :-)



8 komentarzy:

  1. Z batatów? Ale fajny pomysł! Knedle uwielbiam - oczywiście obowiązkowo ze śliwkami :)
    https://rankiemwszystkolepsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł jest moim zdaniem niesamowicie genialny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale mam ochotę na takie knedle. Nigdy czegoś podobnego nie widziałam. Super

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie się prezentują - muszą być przepyszne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam knedle. Najbardziej ze śmietaną i cukrem lubię je jeść. Samk dziecińswta mi się przypomina.

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za każdy komentarz, wszystkie Wasze uwagi są dla mnie ważne.