niedziela, 12 listopada 2017

Zimowy, rozgrzewający kompot bez cukru

Są pewne stałe elementy, które towarzyszą mi każdej jesieni i zimy.
Uwielbiam je, dlatego też ostatnie miesiące roku mają swoje specjalne miejsce w moim sercu.

Jak na zmarzlucha przystało wszystko kręci się w ogół gorących płynów.
Kompletnie tracę ochotę na kawę, mimo to czajnik chodzi non stop.
Wypijam wraz z mężem hektolitry herbat, poprawiam je wrzątkiem z imbirem, cytryną i miodem, 
a czasami również jak mamy wolny wieczór to sączę swoje ukochane, grzane wino.

Skupiając się zatem na tym ostatnim, w poszukiwaniu bezalkoholowej i zdrowszej alternatywy - ugotowałam kilka dni temu bajeczny kompot. Korzenny, z dodatkiem imbiru i goździków następnego dnia szczypał delikatnie w język  - grzaniec bezalkoholowy? Bardzo proszę!

Jego przygotowanie to chwila moment (poza okresem gotowania oczywiście), mimo, że przepadam za słodkim smakiem - jak dla mnie kompot zupełnie nie wymaga dodatku cukru czy miodu :-)
Gdybyście jednak chcieli mieć pewność - dodajcie do niego jeszcze jedną, dojrzałą gruszkę!






Zimowy, rozgrzewający kompot bez cukru 
przepis na 2 litry kompotu
  • 2 litry wody
  • 300 g dojrzałych, słodkich śliwek
  • 1 duże jabłko (200g)
  • 20 g świeżego imbiru
  • 2 laski cynamonu
  • łyżka goździków
  • łyżka soku z cytryny 




W sporym garnku gotujemy wodę. 

Śliwki i jabłka kroimy w kostkę, imbir w plastry (niczego nie musimy obierać).
Owoce wrzucamy do gotującej się wody, dodajemy laski cynamonu i goździki, przykrywamy garnek pokrywką i gotujemy na wolnym ogniu około 45 minut.

Pod koniec do kompotu dodajemy sok z cytryny, po ostudzeniu przechowujemy w lodówce.




Jeśli nie lubicie kompotu z suszu, to ten lekko wytrawny napój, w wersji schłodzonej 
idealnie  sprawdzi się również na stole wigilijnym!

 

poniedziałek, 23 października 2017

Chlebek dyniowy

Z mojej ostatniej, sporej dyni powstał jeszcze jeden słodki wypiek.

Chlebek dyniowy to bardzo szybkie ciasto, z którym każde z Was doskonale sobie poradzi.
Teraz, kiedy na piernik jest jeszcze za wcześnie (nie odbierajmy sobie magii Świąt!) takie małe co nieco będzie idealnym, przejściowym sposobem na jesienną chandrę.

Miałam przy okazji przyjemność przetestować nową foremkę od marki Tescoma, która idealnie wypełnia moje braki jeśli chodzi o silikonową "keksówkę" na chleb i niewielkie ciasta.
Myślę, że jak przyjdzie na to czas to i świąteczny pasztet znajdzie w niej swoje miejsce!

Forma z serii Della Casa jest idealnym wyborem, jeśli szukacie produktu, do którego wypieki się nie przyklejają, ale przede wszystkim nie rozpychają znacznie ścianek podczas wyrastania ciasta.



ciasto dyniowe



Chlebek dyniowy
przepis na foremkę długości 20-22 cm, 1 kawałek ciasta słodzonego cukrem (1/10 całości) dostarcza średnio:
181 kalorii; 4,5 g białka; 7 g tłuszczu; 25 g węglowodanów

  • 150 g mąki pszennej lub orkiszowej, razowej
  • 50 g mąki żytniej typ 720
  • 50 g płatków owsianych
  • 50 g erytrolu/ksylitolu lub cukru
  • 2 jajka
  • 35 g oleju kokosowego
  • 250 g dyni hokkaido
  • 1 mały, dojrzały banan
  • 20 g orzechów włoskich
  • 20 g pestek dyni
  • 20 g rodzynek
  • płaska łyżeczka cynamonu + 1/2 łyżeczki imbiru
  • szczypta chili
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia + 1/2 łyżeczki sody
  • 2 łyżki wody




Dynię kroimy na mniejsze kawałki (nie trzeba obierać jej ze skóry), gotujemy do miękkości i odstawiamy do całkowitego ostygnięcia, najlepiej na sitku.

Przestudzoną dynię wkładamy do kubka/kielicha blendera, dodajemy jajka, olej, kawałki banana i całość blendujemy na jednolitą masę.

Wszystkie suche składniki (poza łyżeczką pestek dyni) mieszamy w misce, następnie dodajmy przygotowaną masę i wszystko dokładnie mieszamy, przekładamy do foremki i rozprowadzamy ciasto łyżką, a na końcu posypujemy pozostawionymi pestkami dyni.

Foremkę wkładamy do nagrzanego piekarnika, pieczemy w 180'C przez 40 minut, studzimy na kratce.



Dla tych co sobie nie odmawiają - chlebek będzie jeszcze lepszy z polewą z gorzkiej, roztopionej czekolady! Oczywiście jeśli chodzi o użyte bakalie również możecie zwiększyć ich ilość lub całkowicie je wyeliminować.



piątek, 13 października 2017

Fit ciasto dyniowe, bez glutenu

Ah jak mnie już nosiło na ten przepis!
Składniki czekały grzecznie, dynia uśmiechała się do mnie już od tygodnia i dziś przyszedł na nią czas. Nie wiem jak to się dzieje, ale chyba 80% moich przepisów powstaje w piątki :-)

Fit ciasto dyniowe to jesienią najlepsze co może nas spotkać!
Wariacji na ten temat jest bez liku, dynię możemy dodać do babkowych, drożdżowych czy innych, tradycyjnych ciast, ale ja najbardziej lubię, gdy gra ona główne skrzypce.
Podobny wypiek kilka lat temu mogliście już spotkać na moim blogu, ale tym razem przygotowałam wersję bez glutenu i z dodatkiem serka przełamującego słodycz ciasta.

Jak można nie kochać tej pory roku patrząc na takie piękne liście? :-) 
Przy okazji chciałabym Was zaprosić na najbliższe, jesienne warsztaty w Warszawie - KLIK.





Fit ciasto dyniowe, bez glutenu
przepis na małą tortownicę (22cm), całe ciasto dostarcza:
1414 kalorii; 50,5 g białka; 42,5 g tłuszczu; 206 g węglowodanów

Spód:
  • 60 g płatków owsianych
  • 30 g mąki gryczanej lub ryżowej
  • łyżka (10g) oleju kokosowego
  • 15 g rodzynek
  • 15 g słonecznika
  • 1 średni, dojrzały banan
  • 1 białko jaja kurzego
Mus dyniowy:
  • 450 g dyni hokkaido
  • 2 jaja + żółtko
  • 30 g cukru trzcinowego
  • 30 g miodu
  • kopiasta łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki kardamonu
  • 1/2 łyżeczki imbiru
  • odrobina kurkumy
  • odrobina świeżo zmielonego pieprzu
  • 1/4 łyżeczki soli
Serek:
  • 1 opakowania serka Bieluch o niższej zawartości tłuszczu
  • 5 g miodu
  • kilka kropel soku z cytryny
  • otarta skórka z cytryny do posypania




Dynię kroimy w kostkę, gotujemy do miękkości, odcedzamy i pozwalamy ostygnąć.

Płatki owsiane rozdrabniamy w blenderze (nie muszą być zmielone na proszek), wsypujemy do miski, dodajemy również rodzynki, słonecznik i mąkę.
Banana, olej i białko jaja blendujemy, wlewamy do suchych składników i dokładnie mieszamy.

Przygotowaną masę na spód przekładamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia, rozprowadzamy łyżką i wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 180'C na 10 minut.

W między czasie blendujemy wszystkie składniki na masę dyniową, a następnie nakładamy ją na podpieczony spód.

Ciasto pieczemy w 160'C przez 50 minut.

Serek miksujemy z sokiem z cytryny oraz odrobiną miodu, nakładamy go na całkowicie wystudzone ciasto i rozsmarowujemy równomiernie po jego powierzchni, wkładamy do lodówki na minimum godzinę przed podaniem, posypujemy otartą skórką z cytryny.







Spód ciasta wyszedł troszkę za gruby, więc zredukowałam ilość składników na tą wielkość ciasta - spodziewajcie się, że Wasze spody będą o 1/3 niższe :-)
Oczywiście jeśli ktoś lubi raczyć się samym dyniowym musem, to ciasto bez spodu również będzie pysznym deserem! Gotowy wypiek przechowujemy w lodówce.


piątek, 6 października 2017

Fit muffiny z kurczakiem

Rozpoczął się już rok szkolny oraz akademicki.
Bardzo często przewija się pytanie: "co zabrać ze sobą zamiast kanapek?".
Oczywiście opcji jest wiele - sałatki, mixy kasz z warzywami i mięsem, jogurt z musli itp.
To wszystko wymaga jednak chwili spokoju i choćby widelca :-)
A muffinka? Potrzebuje 2-3 kęsów i można bez stresu zjeść ją też w autobusie.

Fit muffiny z kurczakiem to idealna przekąska, którą możecie modyfikować zgodnie z tym, co akurat macie w lodówce - jeśli Twoja cukinia czy rzodkiew muszą zostać natychmiast zużyte - nie ma problemu, będą idealne!



Fit muffiny z kurczakiem


Fit muffiny z kurczakiem
przepis na 9 muffinek, 1 dostarcza średnio:
103 kalorie; 5.8g białka; 2g tłuszczu; 15.5g węglowodanów

  • 100 g piersi z kurczaka
  • 200 g mąki razowej pszennej lub orkiszowej
  • 1/3 żółtej papryki
  • 1/2 sporej, czerwonej cebuli
  • 2 duże, suszone pomidory (20g)
  • 1 jajko
  • 200 ml wody
  • 2/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2/3 łyżeczki soli
  • łyżka oregano
  • 2 łyżeczki oleju rzepakowego (4g)
  • odrobina pieprzu i ostrej papryki




Mięso kroimy w drobną kostkę, doprawiamy odrobiną soli i pieprzu, podsmażamy bez tłuszczu wraz z posiekanymi, odsączonymi z oliwy suszonymi pomidorami.

Cebulę siekamy, paprykę również kroimy w drobną kostkę - warzywa wkładamy do miski, dodajemy zawartość patelni, a następnie mąkę, proszek do pieczenia, wodę, olej, jajko i przyprawy.
Ostrej papryki dosypujemy wedle uznania, zależnie od tego, czy lubimy pikantne potrawy.

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy i nakładamy porcje ciasta do silikonowych foremek.

Muffiny pieczemy w 180'C / 30 minut, po ostygnięciu przechowujemy w lodówce.




A Wy co najczęściej zabieracie ze sobą do pudełek?:-)
Przepisy na inne muffiny znajdziecie TUTAJ

wtorek, 19 września 2017

Razowe knedle z batatów

O istnieniu knedli przypominam sobie co roku pod koniec wakacji, zwykle gdy widzę w sklepach pierwsze śliwki. Robię wtedy zabawną, rozanieloną minę i konsultuję się z mamą "kiedy lepimy".

Knedle to dużo bardziej zdradziecka pułapka kaloryczna niż pierogi, choć wydają się niewinne, że niby tam sama śliwka i trochę ciasta - nic z tego, jedna sztuka to około 70-80 kalorii.
A kto nie wsunął nigdy 8-10 z masełkiem?!

Moja wersja nie różni się jakoś specjalnie kalorycznością od typowej, ale jest ukłonem w stronę osób, które zwykłych ziemniaków i białej mąki nie spożywają z przyczyn takich czy innych.
Właściwie nie żebym doszukiwała się jakiejś kolosalnej różnicy prozdrowotnej pomiędzy ziemniakami, a batatami - użyłam ich z myślą, że nadadzą całości dodatkowej słodyczy.

Od razu informuję - to nie jest przepis z zakładki "banalne" - razowe ciasto ma kompletnie inną konsystencję niż tradycyjne, w dodatku obecność twarogu dodatkowo sprawia, że jest mniej zwarte, co utrudnia lepienie w typowy sposób, ale raz w roku można trochę "podziubać" :-)



Razowe knedle


Razowe knedle z batatów
przepis na około 24 knedle (4 porcje), 1 porcja (1/4 całości) dostarcza średnio:
 430 kalorii; 17.5g białka; 5g tłuszczu; 79g węglowodanów

  • 500 g batatów (waga obranych)
  • 100 g twarogu półtłustego (taki bardziej zmielony, nie typu klinek)
  • 300 g mąki pszennej, razowej (dla wersji BG zmiksowałabym 1:1 ryżową i gryczaną)
  • 1 jajko
  • 12 średniej wielkości lub 24 małe śliwki
  • płaska łyżeczka cynamonu (opcjonalnie)
  • 20 g ksylitolu lub erytrolu
  • sól do gotowania batatów i knedli




Ugotowane w lekko osolonej wodzie, ostudzone bataty przeciskamy przez praskę, mielimy, lub w wersji dla leniwych - ubijamy porządnie na puree licząc się z tym, że zostaną małe grudki.

Do przygotowanych słodkich ziemniaków dodajemy twaróg, mąkę, jajko i opcjonalnie cynamon, zagniatamy kleiste ciasto.

Śliwki wydrążamy, ja miałam większe, więc użyłam połówek, ale możemy użyć całych.
Jeśli używamy połówek - przed lepieniem każdą przykładamy do spodeczka z ksylitolem, jeśli całych - wsypujemy odrobinę do środka.




Na mokrą łyżkę nabieramy ciasto, ilość mniej więcej na łyżce przypominająca jajko.
Do ciasta dociskamy śliwkę, następnie odwracamy łyżkę i przekładamy jej zawartość do drugiej dłoni, formujemy kulkę mokrymi rękoma.
To bardzo ważne, abyśmy każdorazowo opłukali dłonie i łyżkę (nie musimy jej myć, musi być mokra), aby ciasto nie kleiło się do rąk.
Spróbujcie rozpocząć od mniejszej porcji ciasta - niestety ciężko jest zrobić w tym przypadku knedle z cieniutkim ciastem, ale starajmy się aby nie była to centymetrowa warstwa z każdej strony.




Gotowe knedle układamy na papierze do pieczenia (nie tak jak ja na ściereczce...), a następnie wrzucamy do intensywnie gotującej się, osolonej wody, gotujemy 5-6 minut.

----

Możemy podawać je w klasycznych, nie - dietetycznych formach - podsmażone na maśle lub polane słodką śmietanką, ale dobrze sprawdzi się też jogurt naturalny i korzenne przyprawy.

Od razu powiem też, że mamy tutaj naprawdę solidną porcję razowej mąki - żytnia odpada, już pszenna jest mocno wyczuwalna. Knedle wyszły pyszne, ale nie oczekujcie smaku podobnego do tych babcinych - to zupełnie inna bajka :-)