czwartek, 26 marca 2015

Cheat po indyjsku

Kocham indyjską kuchnię.
Jestem w tym temacie zupełnym laikiem, co objawia się głównie sypaniem garam masala i przypraw korzennych tonami, gdzie popadnie.
Czasem jednak nachodzi mnie też na małe szaleństwa w postaci wypadu do indyjskiej restauracji i zamówienia mojego ulubionego dania "tikka masala" lub (zupełnie nie pamiętam jak nazywającego się) kurczaka w pysznym sosie z orzechów nerkowca. Co więcej los sprawił, że mieszkam 200 metrów od mokotowskiej Mandali.

Tym razem jednak przy okazji kolejnego babskiego spotkania z Kasią i Pauliną zamówiłyśmy sobie pyszności w dowozie przez PizzaPortal.pl z India Express i choć dania wydawały mi się być jakoś inaczej przygotowane to były równie pyszne i równie ogromne co te, które jadałam wcześniej.
Ja na prawdę potrafię zjeść dużo, ale porcje indyjskiego jedzenia to klasyczny grzech obżarstwa! 
Tym samym właściwie każdej z nas dostał się jeszcze obiad na drugi dzień.






Przy okazji spotkania wyszperałam przepis (TU), który miał być deserem, ale właściwie bardziej pasowała mi na przystawkę lub po prostu słodkawy dodatek warzywny do dania obiadowego.. na pewno fajnie zgra się z mięsem drobiowym.




Gajar Ka Halwa
przepis na 3-4 porcje
  • pół kilograma marchwi
  • 1 łyżka masła klarowanego
  • szklanka mleka
  • 2 łyżki miodu lub cukru
  • 2 łyżeczki rodzynek
  • garstka migdałów
  • pół łyżeczki kardamonu

Migdały siekamy i prażymy na patelni, rodzynki zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 20 min. Marchew trzemy na na najmniejszych oczkach tarki (my oczywiście utarłyśmy na dużych, więc nie wyszło tak jak miało wyjść ;-) ).
Na rozgrzanej patelni rozpuszczamy masło, dorzucamy startą marchew i doprawiamy kardamonem. Marchew smażymy na małym ogniu przez kilka minut, mieszając i uważając aby się nie przypaliła.

W rondelku gotujemy mleko – gdy zacznie wrzeć przelewamy na patelnię z marchewką, wciąż mieszamy. Kiedy mleko znacznie się zredukuje, dodajemy cukier/miód i ponownie mieszamy do momentu całkowitego odparowania. Studzimy chałwę, dodając przedtem rodzynki i migdały (my studziłyśmy ją w małych kubeczkach tworząc potem formę "babeczki").
Gajar Ka Halwa można podawać zarówno na ciepło jak i na zimno.



 A Wy? Macie swoją ulubioną kuchnię?:-)

4 komentarze:

  1. Sos z orzechów nerkowca? Już mi smakuje!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam kuchnię Indyjską :) Sos z orzechów nerkowca to o ile się nie mylę będzie Korma, ma taki fajny słodkawy smaczek :)
    A Gajar Ka Halwa, też ubóstwiam tylko właśnie startą na małych oczkach, aż mam ochotę zrobić :)

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za każdy komentarz, wszystkie Wasze uwagi są dla mnie ważne.