wtorek, 16 lipca 2013

Migawki z Chin

Zanim sklecę kolejny przepis, to pomęczę Was trochę zdjęciami z mojego wyjazdu,
które dotychczas udało mi się zrobić.
Miałam szczęście już trochę wyrwać się poza miasto i zobaczyć dwa inne, oraz piękne
widoki podczas podróży do jednego z nich, oddalonego o 1200 km od mojego miejsca pobytu.
Zdziwiona faktem, że ów podróż mam odbyć pociągiem, dowiedziałam się, że zajmie to jedynie
4 godziny z minutami i tak też było.. :-)


Po drodze miałam w planie spać, jak to w pociągu, ale za oknem były takie widoki, że spędziłam całą
trasę z nosem przyklejonym do szyby pstrykając zdjęcia telefonem komórkowym..





Gdy dojechałam do miasta Wuhan, okazało się, że jest to najcieplejsze miasto w Chinach, więc prawie spłonęłam od środka, szczególnie zważywszy na całkowicie słoneczny dzień, ale warto było :




Żeby nie było tak całkiem nie tematycznie, to pare jedzeniowych zdjęć też dla Was mam,
wzięłam dziś aparat do gigantycznego supermarketu, na którego końcu mamy kilka lad z gotowymi
produktami/daniami na ciepło i na zimno, raj dla leniuchów jeśli chodzi o lunch :-)
Zamierzam wypróbować kilku podejrzanie wyglądających rzeczy, dziś podjęłam już pierwsze ryzyko!
Zresztą, tutaj i tak wszystko jest słodkie, nawet jak jest ostre i słone jednocześnie, więc poza mięsem
nie boję się aż tak bardzo eksperymentować z nowościami.





placki, naleśniki, "bliny" - jak zwał, tak zwał


Po lewej smażony ryż z jajkiem i (chyba) smażony makaron (że niby z warzywami:P), natomiast po prawej na pierwszym planie kulki ryżowe zawijane w ten charakterystyczny liść, następnie kolejne kulki ryżowe z warzywami, z tyłu owoce morza zawijane ala sushi i różne inne propozycje na parze



Powyższa galaretka to.. chyba coś z odmiany ryżu kleistego, oczywiście na słodko, bo jakże by inaczej ;-) za to na pierwszym z powyższych zdjęć ciąg dalszy smażonego ryżu na milion sposobów i.. no właśnie, to co dziś kupiłam:


Zgodnie z moim wstępnym przypuszczeniem jest to bardzo neutralna w smaku bułka na parze, choć inna od przeciętnych sprzedawanych tutaj, bo jak na moje skromne oko miała do czynienia z fasolą ;)


Natomiast ostatnia fotografia przedstawia porcjowanie i pakowanie bardzo charakterystycznego owocu, który choć początkowo pomyliłam z Durianem okazał się być Jackfruitem - również charakteryzującym się niespotykanym zapachem ;-)

Pozdrawiam Was ciepło (bardzo ciepło..) i obiecuję opublikować jak najszybciej coś pysznego :-)

19 komentarzy:

  1. Fajna taka podróż:) Tyle nowych rzeczy można zobaczyć i się dowiedzieć:) Np. ten ryż:D Coś przedziwnego:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bym tak chciała pozwiedzać i popatrzeć na takie widoczki :) Na ostatnim zdjęciu właśnie przypuszczałam, ze to durian, ale osobiście myślałam, ze jest on wielkości pomelo. Coś mi się pomyliło czy durian ma smak/zapach cebuli? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A probowalas Duriana? Ponoć paskudny jest :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jeszcze się nie skusiłam - boję się, że będzie tak okropny, że będę musiała potem wywalić całość :D
      Słyszałam gdzieś plotkę, że ze względu na okropny zapach nie można go przewozić w samolotach :P

      Usuń
  4. Też byłam w Chinach, bardzo dobrze wspominam moją podróż. Czasem tłum ludzi był już męczący i chciałam od tego uciec, ale teraz bardzo za tym tęsknię.

    Zaskakujące było jedzenie. Ryż to mit. Wszyscy ostrzegali przed brudem i chorobami, mówili, że nie będę w stanie niczego zjeść, a ja będąc na miejscu nie myślałam o niczym innym jak tylko o jedzeniu, było po prostu pyszne i żałuję, że nie jadłam więcej :)

    withlovetocook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. a jak to się stało, że pojechałaś do chin? Taka wycieczka czy jakoś na dłużej? Potrzeba dużo funduszy na taki wyjazd?

    OdpowiedzUsuń
  6. super wyjazd !! wiele zobaczyłaś , też bym chciała ;p najbardziej kuszą mnie te placuszki, naleśniczki itp. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaciekawił mnie wygląd niektórych z tych produktów.. napewno nie mogłabym nie oprzeć przed próbowaniem tych nieznanych mi potraw :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Och, ale cudowną miałaś wycieczkę! Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach zazdroszczę Ci. Bardzo chciałabym pozwiedzać Chiny (ale nie tylko - ogólnie chciałabym wyjechac gdzieś za granicę :D). Niestety niewykonalne :/
    Super zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak cudownie! Uwielbiam podróże i nowe smaki, a Chiny to już naprawdę doznanie kulinarne. Zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rewelacja! Ja chcę więcej i WIĘKSZE FOTKI plis :)
    Have fun!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale masz fantastyczny wyjazd, też bym taki chciała ;) Nie dośc, że podziwiasz fantastyczne widoki to jeszcze masz okazje spróbować niezwykłych chińskich specjałów :)
    Mogę tylko liczyć, że kiedyś zamieścisz tutaj przepis na któryś z nich, oczywiście w dietetycznej formie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zazdroszczę Ci ;( też chce do Chin ;/ Cudowne widoki i pyszne jedzonko <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Super wyjazd, zazdroszczę! A co najbardziej posmakowało Ci z tradycyjnej kuchnii chińskiej? :))

    OdpowiedzUsuń
  15. To musi być ekscytująca wyprawa:-) a do tego tak oryginalna i zaskakująca kulinarnie - nieprzebrane aromaty i smaki azjatyckiej kuchni:-) Pozdrawiamy ciepło:-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Byłam w Chinach w zeszłym roku. Podróż była czymś wspaniałym. To ile rzeczy się dowiedziałam i zobaczyłam przerosło moje oczekiwania. Jedzenie. Uwielbiam <3 Zdecydowanie ani jedna restauracja chińska w Polsce nie odda tych wszystkich smaków potraw, które dane było mi spróbować w państwie środka. W większości restauracji w chinach w jakich jadłam jedzenie było ciekawe ale przepyszne. Trafiłam natomiast do jednej w której po kilku próbach nie ruszyłam nic- kogut z głową i pazurami w zupie, ryba z gałkami ocznymi czy suche coś podobne do pyz raczej nie był moim marzeniem. Poza Pekinem byłam w Tian-jin i X'ian. Osttanie oddalone od Pekinu 1800 km. Razem ze znajomymi stwierdziliśmy, że ryż smakuje zupełnie inaczej w Pekinie czy X'ian (jedliśmy w kilku restaracjach w obu miastach) ale i tu i tu jest o wiele lepszy niż ten który przyrządzamy sami w domu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jestem obecnie w Chinach już 6 miesiąc i zdecydowanie nie pasuje mi tutaj jedzenie pod względem dietetycznym, dlatego sama sobie wszystko przygotowuje :) A na ostatnim zdjęciu to nie jest durian ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, właśnie doszło już do mnie, że to Jackfruit :-)

      Usuń

Z góry dziękuję za każdy komentarz, wszystkie Wasze uwagi są dla mnie ważne.