piątek, 4 stycznia 2013

Faszerowana dynia z kaszą jaglaną i szpinakiem

W zakończonym już jakiś czas temu sezonie działkowym, jak co roku zresztą,
próbowałyśmy wychowywać na działce dynię.
To co finalnie udało nam się otrzymać to raczej "dyńka" sztuk 1.
Zerwana zaraz przed pierwszymi przymrozkami była jeszcze żółta i do wczoraj
dojrzewała sobie w naszej kuchni, ale nadszedł jej czas i się upiekła :-)




Pieczona dynia faszerowana kaszą jaglaną i szpinakiem
1 połówka = 1 porcja

  • 1 mała dynia (około 20-25 cm średnicy)
  • 55 g kaszy jaglanej
  • 150 g mrożonego szpinaku
  • 1 mała cebula
  • 1 duży plaster marynowanej papryki (ok 70 g)
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 jajko
  • 1/2 kuli mozzarelli light (65 g)
  • 1/2 łyżeczki pieprzu
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii


Kaszę jaglaną gotujemy w lekko osolonej wodzie (mniej więcej 2 szklanki wody),
po 10 minutach możemy zdjąć kaszę z ognia, przykrywamy ją pokrywką i czekamy aż wchłonie resztę wody.

Dynię przekrawamy w pół i odcinamy odrobinę na każdym z końców,
aby połówki mogły stabilnie stać podczas pieczenia.
Obie części drążymy zostawiając ścianki grubości 1-1,5 cm.


Tak przygotowaną dynię wkładamy do gotującej się osolonej wody na 7 minut,
a następnie wyciągamy i osuszamy.

W między czasie w rondelku rozmrażamy szpinak i gotujemy go kilka minut aż woda odparuje, następnie dodajemy posiekaną cebulkę, zmiażdżony czosnek oraz przyprawy, po czym całość dodajemy do gotowej już kaszy jaglanej.

Do farszu dodajemy paprykę pokrojoną w kostkę oraz jajko i raz jeszcze dokładnie mieszamy,
po czym nakładamy masę do połówek dyni i posypujemy je startą mozzarellą.

Dynię wkładamy do naczynia żaroodpornego (nie przykrywamy), wstawiamy do nagrzanego
do 200 stopni piekarnika i pieczemy przez 30 minut z włączonym termoobiegiem lub 40 minut bez termoobiegu, jeśli ktoś nie posiada takiej funkcji.



Jeżeli zastanawiacie się tak jak ja, czy skórka jest po upieczeniu "zjadliwa" to tak! 
Muszę przyznać, że jest o niebo lepsza niż np skóra z pieczonego bakłażana :-)



17 komentarzy:

  1. ale trafiłam! cudowny blog.. pięknie wyglądające, zapewne równie pyszne i do tego zdrowe jedzenie:D kupuję Cię:D:D

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale pysznie wygląda, aż się głodna zrobiłam:) A.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szpinak! Aż się głodna robię! Chyba będę musiała częściej tutaj zaglądać i może uda mi się dotrzymać dietę, którą sobie obiecałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny przepis, i kalorie w normie, więc na pewno się skuszę :-P

    OdpowiedzUsuń
  5. hej, patelnia właśnie doszła :) odpakowałam 3min temu i jest... cudowna i piękna, aż żal stawiać ją na kuchence. Wielkie dzięki. Teraz trzeba znaleźć godny przepis na jej pierwszy raz xD
    Pozdrawiam,
    B.

    OdpowiedzUsuń
  6. ojej, ale Ci zazdroszczę tej dyni!
    te zgrane trio musiało smakować bardzo wyjątkowo!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. No ja nawet takiej jednaj dyńki w swojej kuchni nie mam co oczekiwać, więc pozostaje mi tylko pomarzyć o takim daniu ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. widzę nowy, fajny sposób na szpinak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przypadkiem,już któryś raz z kolei trafiam na Twojego bloga- a to w poszukiwaniu jakiegoś przepisu np. paluchy drożdżowe z serem :)piekłam wyśmienite- po prostu pyycha :) jeszcze kiedyś trafiłam bo spodobały mi się takie roladki z kurczaka z pomidorkami i szpinakiem, a teraz znów weszłam skuszona tą fotką faszerowanej dyni- to musi być pyszne i mam w planach zrobienie takiej dyni bo w domu mam ich sporo :) a do tego wszystko dietetyczne i smaczne :)
    dopiero zaczynam blogować ale już zapraszam do mnie :) http://pysznekaprysy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. mmm ale pyszne , idealne na obiad <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapiekaną kaszę jaglaną to w takiej oprawie to mogę jeść zawsze ♥. Agatko dobra i jedna mała dyńka, znając moje zdolności 'ogrodnicze' to bym nic nie wyhodowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się dziwię dyniom mojej cioci, posieje je pod płotem i potem nic a nic się nimi nie przejmuje a rooooooosną... :)

      Usuń
  12. Właśnie zajadam :) Pozwoliłam sobie do nadzienia dołożyć jeszcze odrobinę fety a jaglankę pomieszałam z quinoa :) boskie, dziękuję za inspirację.

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja córka porwała się na ten przepis, zamiast kaszy jaglanej- wiejska, nie dałyśmy marynowanej papryki i zamiast mozarelli plaster sera żółtego, to co było w domu. Było wyborne w oryginale pewnie jeszcze lepsze. Dynię jednak przed upieczeniem trochę podgotowała i piekła 40 minut. Wszystko dało się zjeść łącznie ze skórką.

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za każdy komentarz, wszystkie Wasze uwagi są dla mnie ważne.