wtorek, 13 listopada 2012

O wątróbce kilka słów

Wątróbka - czyli o tym, że każdy kij ma dwa końce.
Abstrahując od faktu, że zapewne ma równie wielu zwolenników co osób reagujących
na nią krótkim i wymownym "o fu", to także ma skrajnie dobre i złe cechy.
Przede wszystkim jest kopalnią witamin - jeżeli ktoś pyta o źródło którejś z witamin z grupy B,
to można w ciemno strzelać, że na pewno w dużej ilości dostarczy nam jej ten produkt.
Porcja 100 gram wątróbki cielęcej dostarcza nam również dużo. dużo więcej witaminy A niż w ciągu dnia wymaga organizm, jak również pokrywa aż 45% dziennego zapotrzebowania na żelazo - a to właśnie jego brak najczęściej powoduje u nas niedokrwistość.
Trzeba również zauważyć, że nie jest zbyt kaloryczna dostarczając około 136 kcal/100g

Mamy też drugą stronę medalu - obok jajka, a raczej jego żółtka, to "bomba" cholesterolowa.
Oczywiście jeżeli nie mamy problemu z blaszką miażdżycową czy innymi schorzeniami, które
wymagają od nas rezygnacji z produktów bogatych w ten składnik, to porcja wątróbki raz w tygodniu na pewno nam nie zaszkodzi.
Inną sprawą jest, że tak samo jak i u nas tak i u zwierząt w wątrobie odkładają się różne nie pożądane toksyny i szkodliwe substancje.

Także z umiarem jak najbardziej! :-)





Razowy makaron z duszoną wątróbką

  • 55 g makaronu razowego
  • 100 g wątróbki cielęcej
  • 1 duża cebula
  • 2 duże pieczarki
  • 1/2 białej papryki
  • 2-3 posiekane marynowane pieczarki (opcjonalnie)
  • 1 łyżka posiekanej świeżej bazylii
  • 1/3 łyżeczki pieprzu
  • 1/2 łyżeczki soli



Wątróbkę płuczemy, kroimy na małe kawałeczki i usuwamy jej zbędne fragmenty.

Cebulę obieramy i kroimy w grube krążki, oczyszczone pieczarki w plastry, a paprykę w kostkę.

Warzywa wraz z mięsem dusimy pod przykryciem z dodatkiem małej ilości wody przez około 20 minut co jakiś czas mieszając. Pod koniec na patelnię dodajemy przyprawy oraz drobno posiekaną świeżą bazylię.

W między czasie w osolonej wodzie gotujemy pełnoziarnisty makaron, który następnie odcedzamy i dodajemy na patelnię. Do składników dorzucamy również pokrojone marynowane pieczarki i wszystko razem podgrzewamy jeszcze chwilę, a następnie przekładamy do naczynia.


16 komentarzy:

  1. Danie wygląda zachęcająco :)
    Mam pytanie, jeśli nie masz ochoty to nie odpowiadaj ;)
    Na jakiej uczelni studiujesz dietetykę i czy trudno się tam dostać? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. Obecnie bardzo łatwo bo zwiększyli liczbę przyjmowanych studentów, a na dodatek jest niż demograficzny :)

      Usuń
    2. No to witam koleżankę z uczelni :)

      Usuń
  2. Ja bardzo lubię wątróbkę, szczególnie z imbirem. Z makaronem jeszcze nigdy nie próbowałam, a Tobie zdjęcia wyszły bardzo apetycznie :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. osobiscie uwielbiam watrobke :) ajbardziej zwykla z cebulka, albo z cebulka i jabłkiem... :) staram sie jesc raz w tygodniu

    OdpowiedzUsuń
  4. ja osobiście bardzo lubię wątróbkę,ale w takiej postaci jej nie jadłam:) pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wątróbce zawsze mówię TAK! Bardzo podoba mi się w Twoim wydaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja wątróbkę uwielbiam, szkoda tylko, że jem okazjonalnie... Jakoś mi ona nigdy w sklepie nie po drodze ;-) Uwielbiam w połączeniu z cebulką i jabłuszkiem, mniam!

    www.wieszaknawybiegu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. niestety nie przepadam za wątróbką ,ale makaron lubię ;) moze jak ty bys mi ją przyrządziła to pewnie bym zjadła ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubie wątróbkę, chyba każdą oprócz drobiowej. Niestety jagnięca i cielęca we Wrocławiu są średnio dostępne i zwykle kończy się na wieprzowej. i zwykle na takiej z cebulka, chociaż ochotę na eksperymenty mam.

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie w domu jest zawsze przygotowywana z cebulką i z całego dania zajadam się tylko właśnie cebulką:D jakoś nie przepadam za wątróbką- myślę, że to jej wygląd mnie odstrasza. Mimo, że u ciebie wygląda bardzo smacznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bardzo lubię, Twoja wersja bardzo ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń
  11. To fajnie, że piszesz i o plusach i o minusach wątróbki, bo zwykle ludzie się skupiają tylko na jednej stronie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubie watrobke i chetnie sprobuje Twojego przepisu... tak z czystej ciekawosci zapytam - czy witamina A oraz zelazo zawarte w produkcie nie traca wartosci w trakcie duszenia? obilo mi sie o uszy, ze tylko surowy produkt dostarcza powyzszych wartosci odzywczych, no a watrobke na surowo to tylko Hannibal Lecter jada...;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście właściwie wszystkie witaminy/mikro-makro elementy w pewnym stopniu zostają uszkodzone podczas obróbki termicznej prawie każdego produktu. Natomiast jeśli chodzi o witaminę A - to w 100 gramowej porcji wątróbki przewyższa ona ponad 10 krotnie nasze dzienne zapotrzebowanie na te witaminę, więc na pewno dawka po duszeniu wciąż będzie dość wysoka ;-)
      Tak czy inaczej, chyba muszę częściej gotować na parze.. :)

      Usuń

Z góry dziękuję za każdy komentarz, wszystkie Wasze uwagi są dla mnie ważne.