niedziela, 28 października 2012

"Grzaniec bezalkoholowy"

Za oknem i u mnie zrobiło się biało.
Chociaż chyba jako jedna z nielicznych uśmiecham się do tego widoku.
Kocham zimę, wkurza mnie tylko wtedy gdy stoję na przystanku o 6 rano, 
jest -15 i stopy przymarzają mi do chodnika mimo 2 dodatkowych wkładek w butach.

Zeszłoroczna zima dość mocno kojarzy mi się z wieczornym grzańcem w towarzystwie mamy,
właściwie nie lubię wina, nawet te pół kieliszka do niedzielnego obiadu jakoś mi nie wchodzi,
ale jak się przyprawi, jak się dosłodzi, wrzuci pomarańczkę... 
Dzisiaj jednak mimo zapasu wina na komodzie powstała całkiem przypadkiem
bezalkoholowa wersja rozgrzewającego i aromatycznego "grzańca" :)

Żeby nie było wątpliwości - to napój rozgrzewający a nie bogate źródło witaminy C! :-)





Grzaniec bezalkoholowy
  • 1 litr wody
  • 1 duża pomarańcza
  • 1-2 słodkie jabłka
  • 1/2 cytryny
  • 1 łyżeczka goździków
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
  • świeży imbir (około 3 łyżeczki utartego lub kilka plasterków)
  • 2 łyżki miodu (ok 45 g)
 



Do sporego garnka wlewamy litr wody i doprowadzamy do wrzenia.

W między czasie wyparzamy dobrze cytrynę i obieramy pomarańczę ze skorki (razem z białymi częściami),  imbir kroimy w plastry/talarki tak samo pomarańczę i wszystko wrzucamy do gotującej się wody.

Z połówki cytryny tworzymy 2 ćwiartki, również dodajemy ją do wody wcześniej wyciskając do środka sok.

Następnie całość doprawiamy, dodajemy miód i goździki i pod przykryciem gotujemy około 20 minut na małym ogniu.

Gotowy napój podawać gorący przelewając do szklanek przez sitko, lub wcześniej odcedzając całość.


23 komentarze:

  1. Wow! Muszę wypróbować.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki grzaniec wypiłabym z chęcią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pomysł bardzo ciekawy. smutno mi jest, bo wszędzie śnieg, a w Toruniu ani śnieżynki. A jeśli ma być już mróz to ja chcę śnieg :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi i wygląda pysznie :) musze spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  5. I rozwiązałaś problem leniuszka, któremu nie chce się biegać i szukać wina po sklepach :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, tak, tak :) Zdecydowanie to jest już czas na takie pyszności. Z pewnością skorzystam. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. na jesienne wieczory sprószone śniegiem, jak znalazł!! muszę wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj ! dziś by mi nam przydał taki grzaniec...przemarzliśmy...nie mam w domu imbiru , ani kardamonu i cynamon się skończył...puki co musimy rozgrzać się herbatą z cytryną i miodem...i może winem gdy dzieciaki już zasną :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Każdemu może zdarzyć się błąd :)

      Usuń
    2. Popieram. Zdecydowanie pomarańcza, nie pomarańcz..

      Usuń
  10. Nie czepiajmy się szczegółów. Wygląda smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. pity każdego dnia zapobiega wszelkiemu zimowemu złu!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie.... Miód w 40 stopniach traci swoje dobroczynne właściwości. Tak samo witamina C.

      Usuń
  12. ten grzaniec jest bardzo w moim typie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny blog, kuchnia jaką lubię:) - od dziś stała zaglądaczka:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Może się czepiam, ale czy miód ogrzany powyżej 40 stopni nie traci swoich właściwości? Może już lepiej dodać cukru lub poczekać aż grzaniec przestygnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Traci. Tak samo witamina C.

      Usuń
    2. Dodajemy miodu dla walorów smakowych tak jak np do piernika chociaż go pieczemy, są po prostu niektóre potrawy/napoje do których cukier mniej pasuje.
      Oczywiście można poczekać aż grzaniec ostygnie żeby dodać miód, ale wtedy raczej słabo będzie rozgrzewał.

      Usuń
  15. Czy pomarańcze i cytryny obierasz ze skóry i tego białego badziewia? Zastanawiam się czy nie będzie gorzkie jeśli zostawimy skórki. Szukałam czegoś bezalkoholowego na chłodne zimowe wieczory i jest jak znalazł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomarańczę koniecznie obieramy ze skóry, "białe badziewie" nie spowoduje goryczki :-)
      Co do cytryny - u mnie skórka z połówki nie spowodowała goryczki, ale nadaje ona charakterystyczny smak (dlatego niektórzy wrzucają do herbaty plasterki, a inni wciskają sok:-) ).

      Usuń
  16. Grzaniec rządzi! Dzięki za przepis.

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za każdy komentarz, wszystkie Wasze uwagi są dla mnie ważne.