Moja mama nie chętnie zgadza się na wprowadzanie jakichkolwiek
innowacji kuchennych podczas świąt z obawą, że coś się totalnie zepsuje
i zaburzy to kuchenny harmonogram.
W tym roku zostałam jednak obdarowana pewną dozą zaufania
i powierzona mi została produkcja tortu orzechowego.
Nie powiem - jestem bardzo dumna z efektu zważywszy na fakt,
że jest to mój pierwszy tort w życiu, który zrobiłam sama od A do Z.
Tort orzechowy
Ciasto:
- 200 g mielonych orzechów
- 100 g mąki
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 8 jaj
- 100 g cukru
- 50 g melasy
- 1 paczka budyniu waniliowego
- 400 ml mleka
- 2 łyżki cukru
- 3/4 kostki masła
- 100 g marcepanu
- kilka kropel olejku migdałowego
- skórka otarta z 1 cytryny
- sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
- kilka kropel olejku cytrynowego
- 1 łyżeczka kurkumy
- tłuszcz do wysmarowania formy
- kokos do posypania formy
- odrobina alkoholu do nasączenia ciasta
- kwaskowy dżem do przełożenia ciasta (ok pół słoika)
- gotowy krem waniliowy do posmarowania boków tortu
- Orzechy do przybrania
- Tabliczka czekolady do polania wierzchu
- Kawa do posypania boków
8 jaj dzielimy osobno do misek na żółtka i białka.
Żółtka ubijamy z cukrem ok 3 minuty na najwyższych obrotach miksera.
Następnie do białek dodajemy szczyptę soli i ubijamy pianę.
Gdy piana będzie już sztywna dodajemy do niej gorącą melasę i dalej po jednej łyżce wcześniej ubitego żółtka.
Gdy wszystkie składniki się połączą, przesiewamy do miski mąkę i dodajemy sodę oraz mielone orzechy (można jeszcze dorzucić ok 50 gram posiekanych orzechów włoskich).
Gotową masę przelewamy do nasmarowanej tłuszczem i posypanej kokosem tortownicy, pieczemy w 180 stopniach przez 45 minut, a po upieczeniu odstawiamy do całkowitego ostygnięcia.
W międzyczasie według przepisu gotujemy budyń (dodajemy trochę mniej mleka niż w instrukcji, lub dodatkowo zagęszczamy budyń łyżką mąki) - również odstawiamy do ostygnięcia.
W misce miksujemy 3/4 kostki masła (miękkiego), gdy będzie puszyste dodajemy po 1 łyżce budyniu.
Powstałą masę dzielimy na dwie części, do jednej dodajemy marcepan i olejek migdałowy, a do drugiej cytrynę i kurkumę.
Ciasto dzielimy na 3 warstwy, nasączamy dolny placek alkoholem i nakładamy pierwszą masę.
Kładziemy kolejny placek, znów nasączamy, następnie smarujemy dość grubo dżemem, na to nakładamy drugą masę i przykrywamy ostatnim plackiem, który również nasączamy.
Ozdobienie pozostawiam każdemu z osobna, bo to sama frajda :-)
Przy okazji życzę wszystkim wesołych i spokojnych świąt, dużo odpoczynku i żeby Was brzuchy nie bolały z przejedzenia!





Z pewnością znakomity :D
OdpowiedzUsuńŚwietny. :)
OdpowiedzUsuńWesołych świąt!
Wygląda wspaniale :)
OdpowiedzUsuńsmacznie :)
OdpowiedzUsuńmarcepan.. bardzo kojarzy mi się ze świętami, pysnzie.
OdpowiedzUsuńGratuluję tortu! Wspaniały :)
OdpowiedzUsuńTort prezentuje się wspaniale! Brawo! Sama lubię pokonywać kolejne stopnie kulinarnej drabiny, szczególnie jeśli odkrywam coś zupełnie samodzielnie. Taki orzechowy biszkopt musi być przepyszny :)
OdpowiedzUsuńwspaniały! wygląda naprawdę kusząco.
OdpowiedzUsuńcudownie, że zgłośiłaś go do akcji ;]
Wygląda profesjonalnie - piękny, elegancki, baaardzo odświętny. Uwielbiam kremy budyniowe, więc pewnie byłabym zachwycona smakiem.
OdpowiedzUsuńja dzisiaj piekłam tort.. ale chowa się przy twoim :D mniam! gdzie studiujesz dietetykę? który rok?
OdpowiedzUsuńA fabulous cake! Droolworthy.
OdpowiedzUsuńBest wishes fro 2012!
Cheers,
Rosa
Wygląda obłędnie! Gratuluję pierwszego tortu! :)
OdpowiedzUsuń