niedziela, 21 sierpnia 2016

Koktajl z imbirowym przytupem

Jak obiecałam tak czynię - koktajl na bazie świeżego, wartościowego soku z mojej nowej wyciskary!
Kto nie widział ten recenzję wyciskarki marki REDMOND znajdzie tutaj: KLIK

Dzisiejszy koktajl jest.. mocny. Nie dla koktajlowych amatorów na poziomie podstawowym, którzy raczą się typowo słodkimi połączeniami.
Oprócz mojej ukochanej pietruszki dodałam dzisiaj imbir, także koktajl dawał niezłego kopa, zadziwiająco rozgrzewający jak na coś zimnego!





Koktajl marchewkowo - owocowy z imbirem i pietruszką
  • 2 marchewki
  • 1 średnia pomarańcza
  • 0,5 cm plasterek imbiru
  • 1/2 dojrzałego banana
  • garść natki pietruszki
  • łyżka soku z cytryny
  • 2 łyżeczki nasion chia
  • 100 ml wody




Marchew dokładnie myjemy, pomarańczę obieramy i dzielimy na mniejsze kawałki, odcinamy kawałek imbiru, ale nie za duży, bo koktajl będzie bardzo ostry.

Składniki wkładamy kolejno do wyciskarki i czekamy chwilkę aż otrzymamy cały sok, będzie go mniej więcej szklanka.

Sok przelewamy do blendera, dodajemy natkę pietruszki (same listki!), chia, banana, sok z cytryny oraz wodę, całość blendujemy na koktajl.




Soki są fantastyczną bazą do koktajli, szczególnie, jeśli ktoś zupełnie nie spożywa nabiału.
Marchew, pomarańcze, jabłko - te smaki idealnie łączą się z każdą zieleniną, a dodając do koktajlu dodatkowo całe owoce, nasiona, kaszę jaglaną lub namoczone orzechy otrzymujemy gęsty, pełnowartościowy.. koktajl-posiłek!

Pamiętajcie, że wyciskarkę w fajnej cenie możecie dostać w Media Expert TUTAJ :-) 
Już niebawem konkurs, bądźcie czujni!

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Wyciskarka REDMOND RJ-M920S-E - recenzja

W końcu nastał ten piękny dzień!
Całe szczęście jeszcze w środku sezonu warzywno owocowego..
Po.. około 8 latach? Żegnam moją pierwszą sokowirówkę, którą kiedyś dostałam w prezencie i większość swojego życia mieszkała głęboko schowana w kuchennej szafce, a witam w pełni funkcjonalną machinę marki Redmond, którą dostałam do przetestowania i zrecenzowania!

Do robienia świeżych soków wróciłam na krótko przed ślubem, kiedy odstawiłam wiele produktów spożywczych w celu ratowania cery przed naszym wielkim dniem. Męczyłam się okrutnie z moją podskakującą i bzycząca sokowirówką, do której obsługi brakowało mi trzeciej ręki, ale zbawienny wpływ soczków na moje samopoczucie i trawienie rekompensował wysiłek.

Teraz cieszę się z mojej nowej koleżanki, która nie tylko podczas wyciskania nie budzi przysłowiowego "trupa", ale też spokojnie mogę korzystać z niej nie drażniąc śpiącego męża.
Ale o tym i o innych zaletach i wadach przeczytacie poniżej :-)

Wyciskarka do soku REDMOND RJ-M920S-E





     DANE TECHNICZNE

  • Moc  350 W
  • Rodzaj wyciskarki do soku wolnoobrotowa, jedno ślimakowa
  • Szybkość obrotów śruby 80 ob./min
  • Rodzaj silnika DC
  • Funkcja rewersu TAK
  • System „starannego” wyciskania soku TAK
  • Zabezpieczenie przed przeładowaniem TAK 
  • Rozmiar gardzieli 34 х 44 mm
  • Maksymalny czas pracy ciągłej 20 minut 
  • Odstęp między włączeniami  5 minut 
  • GWARANCJA 5 LAT 




    Plusy:
    • Czyszczenie - zaczynam od najważniejszej kwestii (przynajmniej w moim mniemaniu) jeśli chodzi o wyciskarkę. Wymycie całej maszyny zajmuje nie spiesząc się jakoś specjalnie około 4 minuty.Wszystkie elementy poza sitkiem opłukujemy pod bieżącą wodą w kilka sekund nawet, kiedy stoją brudne kilkadziesiąt minut po zakończeniu wyciskania. 70% powierzchni sitka również jest czysta już po opłukaniu, natomiast dolna cześć z najmniejszymi oczkami jest oczywiście lekko przytkana włókienkami warzyw/owoców - w celu ich usunięcia używamy otrzymanej, porządnej szczoteczki z twardym włosiem, która szybko usuwa resztki (warto też zaznaczyć, że nie zostają one w szczoteczce).
    • Duża ilość wyciskanego soku - wióry, które wychodzą z wyciskarki jako odpad są praktycznie suche, a soku otrzymujemy faktycznie dużo jak na zużytą ilość produktów. Przykładowo: 1 mały burak + kawałek arbuza (około 200g) + małe jabłko = 300 ml soku. Według specyfikacji otrzymujemy aż 85% objętości włożonych produktów w postaci soku.
    • Waga - wyciskarka jest stosunkowo ciężka, może to brzmi jak wada, ale dla korzystających z tego typu urządzeń ta informacja jest na pewno plusem - nie trzeba przytrzymywać maszyny, nie "wędruje" podczas wirowania, jest bardzo stabilna.
    • Montaż - do skręcenia wyciskarki nie potrzeba nawet instrukcji, na maszynie w odpowiednich miejscach są strzałki ułatwiające jej skręcanie. Urządzenie oczywiście nie włączy się dopóki nie będzie dobrze zmontowane, co jest dodatkowym atutem zabezpieczającym. Wyciskarka ma aż jeden guzik, co również nie nastręcza kłopotów z użyciem :-) 
    • Moment wkładania owoców/warzyw do wyciskarki - cudowna sprawa, element do dociskania owoców/warzyw do śruby wyciskające sok jest zupełnie zbędny! Wystarczy wrzucić całą marchew do otworu i maszyna sama "zasysa" produkt do środka, co zwalnia nam jedną rękę.





    Minusy:
    • Miąższ w soku - dla niektórych to wada, dla innych zaleta, dla mnie to kwestia dość mocno obojętna, chociaż zależy od użytych produktów. Mimo silikonowej, regulowanej zastawki wypuszczającej sok do zbiornika nie jest możliwe otrzymanie 100% klarownego soku bez elementów miąższu. Natomiast można po prostu przelać sok ze zbiornika do szklanki przez małe siteczko jeśli np. przy sokach warzywnych nie chcemy żadnych pływających drobinek :-)
    • Wielkość - zdecydowanie potrzebujemy na to cudo kawałek blatu. Wyciskarka potrzebuje troszkę więcej przestrzeni niż toster czy czajnik, obok niej podczas użycia również zbiorniki na odpady i sok, dodatkowo po całkowitym skręceniu jest dość wysoka, więc w ciasnych, mocno zabudowanych kuchniach może się nie zmieścić.
    • Wielkość otworu na owoce/warzywa - otwór nie należy do najmniejszych, ale grubsza marchewka niestety musi już zostać przekrojona na pół, a kawałki owoców nie mogą być zbyt szerokie.




    Warto oczywiście zaznaczyć, że mówimy o wyciskarce wolnoobrotowej, której nie powinniśmy mylić z sokowirówką! Wyciskarki choć są droższe od sokowirówek, mają zdecydowanie więcej zalet, a przede wszystkim podstawową, wartą swojej ceny - otrzymany produkt jest zdrowszy, bogatszy w witaminy i mikroelementy, które nie ulegają zniszczeniu, ponieważ sok wyciskany jest w niskiej temperaturze. W czym jeszcze prowadzi wyciskarka?

    • większa ilość otrzymanego soku
    • zdecydowanie cichsza praca
    • większa moc umożliwiająca wyciskanie soku z twardych produktów jak również np. z ziół
    • dłużej zachowana świeżość otrzymanych soków




Najtaniej powyższy model wyciskarki możecie kupić w sklepie Media Expert TUTAJ

 Na prawdę warto! Świeży sok może być nie tylko wspaniałym napojem i bombą witaminową, ale również bazą do koktajli, o czym już nie raz wspominałam i na pewno jeszcze zaproponuję Wam kilka przepisów z takim wykorzystaniem otrzymanych owocowo-warzywnych dobrodziejstw :-)

wtorek, 9 sierpnia 2016

Pudding chia z komosą i musem mango

Gdzieś z tyłu szafki schowały mi się nasiona chia.
Odnalazłam je 3 dni temu i od tamtej pory goszczą u mnie na śniadaniu w towarzystwie owoców i..
no właśnie - komosy ryżowej!
Biorąc pod uwagę "fakturę" komosy, wydawało mi się, że będzie to z ziarenkami chia  połączenie idealne i nie myliłam się - te dwa składniki w towarzystwie mleka nie potrzebują nawet dodatkowych ulepszeń, więc dzisiejszy przepis będzie bardzo prosty.
Oczywiście zamiast mleka krowiego możecie użyć roślinnego - z mango na pewno idealnie współgrać będzie mleczko kokosowe, ale wymieszałabym je pół na pół z wodą, aby deser nie był zbyt tłusty.






Pudding chia z komosą i musem mango

  • 15 g nasion chia
  • 30 g białej komosy ryżowej
  • 100 ml mleka (u mnie krowie, 2%)
  • 1 małe mango (140g)
  • 2 łyżki serka wiejskiego, lekkiego
  • kilka jeżyn lub malin




Wieczorem, dzień przed przygotowaniem puddingu zalewamy nasiona mlekiem i dokładnie mieszamy (jeżeli jest taka możliwość to warto przemieszać je raz jeszcze po około 1-2 godzinach, aby się nie skleiły podczas pęcznienia).

Rano komosę ryżową płuczemy na sitku i gotujemy w lekko osolonej wodzie, odcedzamy.
Ugotowaną komosę łączymy z napęczniałymi chia w mleku, mieszamy, przelewamy do miseczki.

Kawałki mango blendujemy na mus, który przelewamy do miseczki jako kolejną warstwę, następnie na nakładamy odrobinę serka wiejskiego (alternatywnie gęsty jogurt).
Na samym wierzchu układamy świeże owoce, kwaskowe - tak aby przełamać smak słodkiego mango.




Mama przywiozła mi z działki zapasik rabarbaru, chyba czas na jakaś tartę :-)

środa, 27 lipca 2016

Prosty chleb bez glutenu - chleb ziemniaczany!

Dieta wykluczająca gluten to ciężki temat, szczególnie dla tych, którzy kochają chleb.

Ja całe szczęście nie muszę być na diecie eliminacyjnej, ale wiem, że dobry, bezglutenowy chleb to trudna zdobycz - żeby tak smakował jak chleb, nie kruszył się..

Dziś mam dla Was bardzo prosty przepis na chlebek, który spełni powyższe podpunkty!
Możecie pofantazjować z dodatkami, u mnie standardowo siemię, a tym razem również mak, bo słonecznika zabrakło. Ziemniak jest tu idealnym sklejaczem, więc pieczywo się nie kruszy, a mąki są łatwo dostępne i na pewno zdrowsze (i tańsze!) niż gotowe mieszanki.
Czekam na Wasze komentarze, czy wypiek się udał :-)




Chleb ziemniaczany z ziarnami
przepis na keksówkę 24-26 cm

  • 200 g ziemniaków
  • 200g mąki gryczanej
  • 200 g mąki z brązowego ryżu
  • 35 g siemienia lnianego
  • 15 g maku
  • 330 ml ciepłej wody
  • 20g świeżych drożdży
  • łyżeczka soli 




Mąki, sól i nasiona mieszamy w sporej misce.

Ziemniaki gotujemy, ubijamy na puree i odstawiamy do ostygnięcia (mogą być letnie), a następnie dodajemy do przygotowanych, suchych składników.

Drożdże rozpuszczamy w ciepłej (ale nie gorącej) wodzie, wlewamy do reszty składników i całość mieszamy łyżką do połączenia się składników, staramy się nie pozostawiać żadnych grudek ziemniaków.

Przygotowane ciasto przekładamy do keksówki (najlepiej silikonowej, ale może być zwykła wyłożona papierem do pieczenia, ewentualnie lekko natłuszczona). Formę przykrywamy ściereczką i odkładamy na 2 godziny w ciepłe miejsce.

Wyrośnięty chleb wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180'C i pieczemy około 40-45 minut, pod koniec smarujemy wierzch chleba wodą za pomocą pędzelka i wkładamy jeszcze na 5 minut, włączamy nawiew lub podkręcamy temperaturę do 220'C i czekamy aż skórka ładnie zbrązowieje.

Chleb odstawiamy na 30 minut, następnie wyciągamy z foremki i studzimy całkowicie na kratce, zimny chleb owijamy w ściereczkę i odstawiamy na minimum 10 godzin (nie jest to zabieg konieczny, ale każdy świeży chleb, szczególnie BG lubi się kruszyć, więc warto dać mu poleżeć).




Chyba teraz czas na jakieś dietetyczne bułeczki... :-) 

 

czwartek, 21 lipca 2016

Łatwe kaszotto z kurkami i pieczarkami

Obiecałam, że będzie sezonowo i dotrzymuję słowa!
Czereśnie już za nami, a teraz czas na kurki, które w towarzystwie pieczarek wylądowały dziś w moim kaszotto z kaszy orkiszowej, która ostatnio należy do moich ulubionych, szczególnie od kiedy wiem, że gryczana nie za bardzo mi służy.

Przepis jest banalnie prosty, jestem pewna, że zostanie ze sto razy zmodyfikowany, ale mam nadzieję, że zainspiruję Was do grzybowych kombinacji :-)
Możecie śmiało zamiast orkiszu użyć gryki, kaszy pęczak lub nawet ryżu.
Mocniejszego smaku potrawie nadadzą na pewno posiekane, suszone grzyby.






Łatwe kaszotto z kurkami i pieczarkami
przepis na 2 duże porcje, kaloryczność jednej porcji:

  • 130 g kaszy orkiszowej
  • 220 g piersi z kurczaka
  • 2 łyżeczki oleju kokosowego (8g)
  • 1 średniej wielkości papryka czerwona
  • 150g pieczarek
  • 100g kurek
  • 600 ml bulionu warzywnego lub wody*
  • garść natki pietruszki
  • sól, pieprz, kurkuma, oregano, ostra papryka





*Do przepisu przygotować bulion warzywny, ugotować całą "jarzynkę" w około 0,7-1L wody,
po zredukowaniu do około 600ml doprawić łyżeczką soli, podczas dolewania do kaszy bulion powinien być ciepły, można również użyć wody.


Mięso z kurczaka kroimy w kostkę, nacieramy solą, pieprzem oraz posypujemy oregano i odrobiną kurkumy. W głębokiej patelni lub w rondlu dobrze rozgrzewamy olej, a następnie wrzucamy posiekane mięso, gdy zacznie się rumienić dodajemy pokrojone (nie zbyt drobno) grzyby oraz paprykę.

Gdy grzyby już zmniejszą objętość, a woda odparuje, wsypujemy suchą kaszę i na średnim ogniu cały czas mieszając również podsmażamy całość około 2 minuty.

Po chwili wlewamy pierwszą porcję ciepłego bulionu i dusimy pod przykryciem co jakiś czas mieszając, aż kasza wchłonie pierwszą partię płynu.
Następnie dolewamy kolejną szklankę bulionu, znów mieszamy, przykrywamy i dusimy pod przykryciem. Czynność z bulionem powtarzamy około 3-4 razy gotując pęczotto do względnej miękkości co zajmie około 20 minut.

3-4 minuty przed końcem gotowania dodajemy posiekaną natkę pietruszki, 1/3 łyżeczki ostrej papryki oraz opcjonalnie więcej ziół.

Przygotowane danie przekładamy do głębokich talerzy lub miseczek, podajemy najlepiej w towarzystwie ogórków kiszonych lub małosolnych.
 
 
 
 

niedziela, 10 lipca 2016

Dietetyczne ciasto czekoladowe z wiśniami

Ostatni miesiąc upłynął mi pod znakiem dużej dawki stresu, przyjaźni, wsparcia i miłości.
Jednym słowem wielki dzień już za nami, od tygodnia jestem szczęśliwą żoną i z tejże okazji kupiłam dziś 1,5 kg wiśni - na nalewkę dla męża i na ciasto czekoladowe dla siebie i dla Was :-)
Czas wrócić do regularnych postów i potraw nieco bardziej wyszukanych niż gotowana ryba z batatami i surówką, którą jadłam chyba ze 20 razy na przełomie ostatnich tygodni.
Obiecuję poprawę, mam nadzieję mocno sezonową jeśli chodzi o produkty.
Będzie tez trochę zdjęć ze ślubu, mam nadzieję, że się nie pogniewacie :-)

W domu chyba skończyły się już "normalne mąki" jak to mawia mój mąż, dlatego niech cieszą się znów bezglutenowcy, ponieważ całkiem zaprzyjaźniłam się z mąką gryczaną i pewnie zostanie na dłużej.





Dietetyczne ciasto czekoladowe z wiśniami
1 kawałek (1/10 ciasta) dostarcza:

  • 150 g mąki gryczanej
  • 50 g mąki kokosowej lub bardzo drobno zmielonych wiórków
  • 20g ciemnego kakao
  • 2 duże jajka
  • 2 duże, dojrzałe banany (220g)
  • 25 g oleju kokosowego (łyżka)
  • 100 ml wody
  • 15 g miodu
  • 200 g wiśni
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 kostki gorzkiej czekolady
  • 2 łyżki wody




Olej kokosowy, banany, miód, wodę i jajka blendujemy wraz z wodą na gładką masę, następnie przelewamy do miski.

Do przygotowanych mokrych składników dodajemy wszystkie suche i mieszamy łyżką do uzyskania jednolitego ciasta, do którego następnie dodajemy wydrylowane wiśnie (całe) i raz jeszcze delikatnie mieszamy całość.

Masę przekładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia i rozprowadzamy równomiernie łyżką po całej powierzchni, na wierzch opcjonalnie nakładamy jeszcze kilka owoców, delikatnie dociskamy.

Ciasto pieczemy w 180'C przez 40 minut.

Gorzką czekoladę rozpuszczamy, dodajemy 2 łyżki (lub odrobinę więcej) letniej wody i mieszamy do uzyskania płynnej konsystencji. Po upieczeniu polewamy ciasto.





Jeżeli użyjecie bardzo dojrzałych bananów (prawie czarnych!) to spokojnie możecie pominąć miód.
Dla tych, którzy nie przepadają za zbyt kwaskowym smakiem wiśni świetną alternatywą będą oczywiście czereśnie lub maliny - z ostatnimi trzeba oczywiście obchodzić się delikatnie:-)

 

wtorek, 31 maja 2016

Naleśniki bezglutenowe - przepis podstawowy

Od wielu już miesięcy obserwuję, że rekordy w statystykach bloga bije przepis podstawowy na razowe naleśniki. Nic w tym dziwnego, dobry naleśnik z rana gwarantuje sympatyczny dzień!
Pomyślałam zatem, że zaopatrzę Was - "bezglutenowców" w prywatną wersję bazowego przepisu.
Powiem szczerze, że mimo braku glutenowego "sklejacza" te naleśniki smażą się prościej niż klasyczne razowce!






Naleśniki bezglutenowe - przepis podstawowy
przepis i kaloryczność na dwa, duże naleśniki

  • 25 g mąki gryczanej
  • 10g mąki amarantusowej
  • szczypta soli
  • 120 ml wody
  • 1 jajko (L)
  • pół łyżeczki oleju kokosowego (lub innego tłuszczu do smażenia)




Patelnię dobrze nagrzewamy i lekko natłuszczamy olejem, ja obecnie używam kokosowego.

Wszystkie składniki do ciasta naleśnikowego roztrzepujemy, a w razie potrzeby dodajemy zioła lub np. cukier, cynamon czy kakao.
Ciasto wlewamy na patelnię i szybko rozprowadzamy po całej powierzchni, smażymy na średnim ogniu z obu stron.




Ja swoje zjadłam standardowo z twarożkiem na słodko.. :-)